poniedziałek, 2 marca 2026

 Tak było !

Zaprosił mnie Bogdan Czerkas na otwarcie szkólki piłkarskiej na boisku” Orlika”przy moim dawnym liceum przy ulicy  Kupienyńskiej.

Drogę z Lipowej do szkoły jak przed 60 z górą laty przebyłem z sąsiadem pieszo.Starałem się dotrzymać kroku zaprawionemu w marszach długonogiemu  Edkowi  Szymańczukowi chociaż na skwerze przy ul. Kilińskiego pamiętając  o zaleceniach dr Rębisza chciałem po forsownym marszu  trochę odpocząć. Edek nie dał mi szans.Na miękkich nogach- jak  niegdyś po kilku meczach -dotarliśmy  na boisko pełne  chłopców i dziewcząt.3 trenerów z Adamem Czerkasem na czele prowadziło zajęcia jak z zawodowymi piłkarzami uwzględniając oczywiście wiek i możliwości motoryczne przyszłych Lewandowskich ,Piszczków  i  Błaszczykowskich Były więc zabawy wspomagające refleks  i  orientację ,prowadzenie piłki, dryblingi i strzelanie „jedenastek”.Młodych piłkarzy odwiedził i rozdał dziesiątki autografów bramkarz Celtiku Glsgow p. Łukasz Załuska.CHłopcy garneli się do swojego idola tak ,że nie mogłem się dopchać by zrobić zdjęcie .Musiałem poprosić o pozowanie.

Do szkółki Adama Czerkasa – zawodnika „Podlasia „Siedlce  a wcześniej ŁKS-Łódż  i Korony Kielce.zapisało się już ponad 80 dzieci w wieku od 4 do 12 lat.Trenują pod okiem  4 instruktorów w 4 grupach wiekowych.Jestem przekonany ,że za parę lat wyrosną na dobrych sportowców a my kibice nie będziemy musieli się martwić czy nasza drużyna  zakwalifikuję się do mistrzostw świata,ale  je wygra.Warunki jakie mają na Orliku oraz osobiste zaangażowanie rodziców i dzieci na treningach pozwalają mieć nadzieję,że niebawem polska piłka nożna będzie lepsza jak za czasów Kazimierza Górskiego.Pisząc o zaangażowaniu rodziców mam na uwadze liczne mamy które przywożą swoje pociechy na treningi odrywając je od komputerów.Jak sięgam pamięcią ,kiedy my –chłoopcy z Siedleckiej ,Rogowskiej i Repkowskiej uganialiśmy się za” zgórkiem”  za szmaciankami i gąbkówakami,nasze mamy nie były takie wyrozumiałe.Szmacianki robiło się bowiem kłębków barwnych odpadów tekstylnych przeznaczonych na kolorowe chodniczki..A my wynosiliśmy je z domu i obszywaliśmy w grube pończochy i takimi piłkami grało się od rana do wieczora. Później nastała era gąbkówek pieczołowicie obrabianych z niemieckich czołgów. Pierwszą prawdziwą piłkę zobaczyliśmy w oknie księgarni pani Sudarowej przy ulicy Długiej .Kosztowała 96 zł. Miała jajowatą czerwoną dętkę z długim wentylem chowaną w skórzaną powłokę  sznurowaną  rzemieniem. Chodziliśmy co dzień patrzeć czy piłka jest jeszcze czy nie daj Boże ktoś ją kupił .Była !Aż pewnego  dnia Janek Patejczuk przyniósł informację[W1] [W2] . Można zarobić na piłkę czyszcząc z zaprawy tynkarskiej cegłę z rozwalonego przez Niemców Magistratu u zbiegu ulic Siedleckiej  Długieji  Repkowskiej .Za jedną całą i oczyszczoną cegłę pan Stefan Głazek zapłaci 50 gr,Sam odbierze, policzy i wypłaci .Szczęście nasze nie miało granic. W ruch poszły szpadle i młotki .Pracowaliśmy jak „Stachanowcy”Po tygodniu góra czerwonej cegły zamieniła się w bilety Narodowego Banku Polskiego.Pan Głazek pochwalił naszą robotę i wypłacił należność.Pomogliśmy jeszcze załadować cegłę na wóz konny ,którym odjechał do swojego klienta.Był nim pan Witkowski budujący  dom i warsztat naprawy samochodów na terenie zrujnowanego getta .My zaś  w składzie  napastnik„ Cieślik „ -Stefan Kupisz obrońca” Jan Duda „- Janek Patejczuk  i pomocnik  „Parpan”-Wacław Kruszewski pobiegliśmy do pani Sudarowej po wymarzoną piłkę. Zakup uczciliśmy butelkami  wybornej oranżady z rozlewni wód gazowanych Stefana Burcharda  zakupionych za resztę w sklepiku pani Nowakowej przy ulicy Długiej.

Odtąd graliśmy już tylko skurzanymi piłkami.Najpierw w trampkach jako tzw. trampkarze otwierający mecz seniorów ,póżni e j   jako juniorzy ąż na koniec w drużynie seniorów.Graliśmy ze zmiennym szczęściem z drużynami Mińska, Wołomina, Pułtuska ,Nowego Dworu,Góry  Kalwarii ,Zegrza,Siedlec Łukowa , i Warszawy .Nasze pojedynki z „Czarnymi „Węgrów i Cukrownią Sokołów przeszły do legendy i literatury. Ale w najczarniejszych snach nie sądziłem ,że sokołowscy piłkarze przegrywają dziś z Jabłonianką 4 do 2. Gratulacje dla Jabłonianki i kilka niecenzuralnych słów dla kopaczy z Sokołowa,bo trudno nazawać ich piłkarzami.Nadzieją w tych których miałem okazję poznać na Orliku mojej dawnej „budy”

 Wa

 [W1]

 [W2]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

 Tak było ! Zaprosił mnie Bogdan Czerkas na otwarcie szkólki piłkarskiej na boisku” Orlika”przy moim dawnym liceum przy ulicy   Kupienyński...