TAK Pisałem i warto to przypomnieć jeśli teraz znowu o polskim złocie tyle się opowiada.
Chociaż
razi mnie polityka ekshumacyjna IPN-u, to sprowadzenie do kraju
prochów tych dwóch zasłużonych dla Polski oficerów, odbieram
jako akt historycznie słuszny i zasadny. Dzięki temu nasza wiedza
wzbogaciła się o mało znane fakty związane z losem Funduszu
Obrony Narodowej i Polskiego Skarbu w czasie II wojny światowej.
Jego ocalenie zawdzięczamy tym dwóm oficerom. Nie bez znaczenia
jest też udział w akcji naszego rodaka, por. Krystyna Ostrowskiego
z Korczewa. Znający kilka języków obcych i mający dobre
kontakty z kręgami dyplomatycznymi i europejską arystokracją,
młody hrabia Ostrowski był na wagę złota, które trzeba było
ratować, by mieć za co organizować polskie Siły Zbrojne na
Zachodzie i utrzymać Rząd RP we Francji i w Anglii.
Wojenną
historię Polskiego Skarbu Narodowego można poznać z interesującego
filmu pt. „Złoty pociąg” produkcji polsko-rumuńskiej z 1986
roku. Ukazuje on epopeję Polskiego Skarbu Narodowego rozpoczętą
5 września 1939 roku w Warszawie i zakończoną w 1947 roku po
podróży przez trzy kontynenty. Tomasz Zaliwski w roli pułkownika –
ministra Górskiego przekonywująco realizował w tym filmie zadania,
które we wrześniu 1939 roku zlecono pułkownikowi Ignacemu
Matuszewskiemu. Miał do dyspozycji kilka autobusów z Państwowej
Wytwórni Papierów Wartościowych z przypadkowymi kierowcami, a w
ekipie kilku niemieckich szpiegów kierowanych przez oficera Abwehry
Langa. Całą drogę od Warszawy, przez Siedlce, Lublin, Łuck,
Dubno, Sniaty aż do granicy rumuńskiej, złota kolumna była
atakowana przez niemieckie samoloty. W Rumunii, której rząd
premiera Calinescu nie uległ presji Hitlera i zezwolił na tranzyt
polskich skarbów narodowych, cały czas trwał pojedynek oficerów
wywiadów: polskiego – Bobruka i rumuńskiego – Montenau z
diabolicznym Langiem z niemieckiej Abwehry, wspomaganym przez
rumuńskich faszystów. Brawurowe akcje szpiegowskie, gry i pułapki
mylące przeciwnika, a w tle zabiegi dyplomatyczne polskiego rządu
internowanego w Rumunii. Ambasador Niemiec w Rumunii Fabrycjus?
Twierdził, że polski skarb to zdobycz wojenna Rzeszy, a Polacy chcą
za to złoto odbudować swoją armię. Groził Rumunom za pomoc,
jakiej udzielają Polakom. Calinescu odpierał te ataki, powołując
się na traktaty o traktowaniu jeńców wojennych, które Niemcy
podpisały. Przypłacił za to życiem, zastrzelony przez rumuńskich
faszystów. Cały film B. Poręby w konwencji wojennego kryminału
ukazuje trudne losy II Rzeczpospolitej, opuszczonej przez sojuszników
w chwili największego zagrożenia. Nie mogliśmy w 1939 roku liczyć
nawet na przyjęcie naszego skarbu narodowego przez neutralną
Szwecję. Jak byłoby dziś warto się zastanowić, obserwując
poczynania polskiej dyplomacji.
Czytelników
zapewne zainteresuje udział naszego rodaka Krystyna Ostrowskiego z
Korczewa w epopei ratowaniu Polskiego Skarbu Narodowego. Pierwsza
duża partia cennego ładunku - 80 ton złota ze skarbca Narodowego
Banku Polskiego, wyruszyła w nocy z 4 na 5 września 1939 roku
z Warszawy, przez Siedlce do Brześcia nad Bugiem. W Siedlcach
pułkownik Matuszewski zboczył do Korczewa, by pozyskać do ekipy
Krystyna Ostrowskiego z uwagi na jego znajomość języków obcych,
kontakty dyplomatyczne z okresu pracy w agendach Ligi Narodów oraz
znajomości w sferach arystokratycznych krajów leżących na
trasie wędrówki polskiego złota. Do transportu dołączyła także
jego żona Wanda, nieletnia wówczas córka Beata i matka Helena z
Tyszkiewiczów Ostrowska. Musieli zapewnić sobie własny transport z
zapasem benzyny. Beata Ostrowska-Harris, która jest obecnie jedynym
żyjącym uczestnikiem tej niezwykłej eskapady wspominała, jakim
zagrożeniem był ich samochód całkowicie wypełniony szklanymi
pojemnikami z benzyną, podczas częstych ataków niemieckich
samolotów, naprowadzanych na transport przez ukrytych w ekipie
agentów. Pamięta też, że jej matka musiała w Bejrucie sprzedać
cenną rodzinną pamiątkę, by pokryć koszty pobytu, czego odmówił
im pułkownik Matuszewski, chroniący każdy gram cennego ładunku. O
dalszych losach Polskiego Skarbu można znaleźć wiele
interesujących artykułów w Internecie. Więcej informacji i co
najważniejsze, bo od
pani
Beaty Harris- Ostrowskiej bezpośredniego świadka epopei Polskiego
Skarbu Narodowego – będziemy mogli usłyszeć
gdyby kierownicy naszych placówek kultury zaprosili panią Beatę
Ostrowską- Harris na spotkanie z Sokołowianami. Nie udało się
przekonać do tego byłą dyrektor biblioteki to może jej
następczyni zrealizuje moją propozycję. Naprawdę warto. Zaś panu
dyrektorowi Marcinowi Celinskiemu nieśmiało sugeruje
upowszechnienie filmu o pani Beacie przy okazji różnych imprez o
charakterze patriotycznym i poznawczym. Wszystkich rodaków zachęcam
do zwiedzania muzeum w Korczewie i zapoznanie się z historią rodu
Ostrowskich w którym „ Do pani na Korczewie” pisał C. Norwid
a Cat Mackiewicz zabiegał o łaskawe spojrzenia „zielonych oczu
„’kolejnej damy z Korczewa.
Złoty
pociąg
– film produkcji polsko-rumuńskiej, 1986 r.