czwartek, 17 września 2026

 

Jak widać moje teksty nie pasują pani do portalu Życia Sokołowa . Naiwnie sądziłem, że od zdolnej i wykształconej na katolickiej uczelni można i należy oczekiwać więcej jak pospolitej bijatyki politycznej wspieranej kłamstwem i odwracaniem znaczenia słów byle dokopać przeciwnikowi. Jak pani wiadomo jestem od urodzenia Sokołowianinem. Od dziecka zainteresowanym historią mojego miasta i jego zacnych mieszkańców. Szczególnie tych, którzy zostawili trwały ślad w 6 wiekowym rozwoju naszej małej ojczyzny. Dlaczego nie sprzyja pani takim pożytecznym inicjatywom. a wybrała sposób na niszczenie liderów nie swojej  grupy politycznej ? Takie działania żulików uważających się za żurnalistów mogą doprowadzić  do tego  ,że na stanowiska dyrektorów i burmistrzów w Sokołowie będą organizowane łapanki. Jak mało kto znam się na organizacji, finansowaniu i upowszechnianiu kultury co potwierdzają lata doświadczeń zawodowych i kierunkowe studia uniwersyteckie. W czasach słusznie minionych obroniłem dom kultury  w Sokołowie przed jego zawłaszczeniem na  największy w woj. warszawskim  Dom Towarowy. Zorganizowałem i wyposażyłem go w najlepsze środki techniczne służące twórczości i upowszechnieniu kultury. Te narzędzia pracy od  autokaru, bibliobusu, kin ruchomych, instrumentów muzycznych, maszyn poligraficznych kamer filmowych i aparatów fotograficznych i filmowych, studia nagrań, stolarni i pracowni usług plastycznych pozwalały  znacząco wzbogacać skromny budżet domu kultury.  Moi następcy wyzbyli się tych narzędzi a ponadto zniszczyli wszelkie archiwa i dokumenty. Ostatnio  zginęła taśma filmowa  Polskiej Kroniki Filmowej z lat siedemdziesiątych o Sokołowskim Domu Kultury którą wyprosiłem u kolegi z wojewódzkiego zarządu kin by pozwolił nam j zachować i nie odsyłać z filmem fabularnym do którego był przypisany. Wcześniej ze studia nagrań bezpowrotnie zniszczono nagrania wywiadów żyjących wówczas żołnierzy AK Stanisława Trebnio, Jana Adamczyka , Mariana Jakubika i brata "Wichury" Henryka Oleksiaka, Stanisława Oleksiaka. Taśmy z tymi wywiadami były opisane i zachowane w studiu nagrań mieszczącym się tam gdzie teraz jest studio KRP. Walczącym z komuną patriotom o wdzięcznych pseudonimach Zasmażka, Fulo, Miki taśmy te były bardziej przydatne do nagrań muzyki dyskotekowej. I głos naszych bohaterów został bezpowrotnie utracony Mam w swoich zbiorach broszurę z wykazem wyposażenia domu kultury z roku 1976, z ostatniej inwentaryzacji po pamiętnym pożarze sali kinowej. Później już takich wykazów nie robiono by ułatwić bezczelną grabież majątku. Do dziś jestem pytany co się stało z autokarem ,który u premiera i ministra kultury Józefa Tejchmy załatwił Jasio Godlewski podczas pamiętnego obiadu premiera w domu kultury, co z maszynami zakładu poligraficznego, co z wyposażeniem kawiarni Niespodzianka z ladami chłodniczymi i ekspresem do kawy oraz automatyczną szafą grającą, co z maszynami stolarskimi na których pracował Tadeusz Kowalczyk w pracowni
usług plastycznych, co z profesjonalnym wyposażeniem studia nagrań w stacjonarne i reporterskie magnetofony, kamery video magnetowidy  i miksery do montażu filmów oraz z setkami płyt winylowych  i taśm magnetofonowych spektakli teatralnych i występów  w Sokołowie gwiazd estrady., co z wyposażeniem pracowni filmowej i fotograficznej w nowoczesne aparaty  fotograficzne i kamery filmowe z których Pentaflex 16 m/m kosztowała tyle co samochód m-ki Warszawa. Takich pytań bez odpowiedzi, mógłbym jeszcze zadać więcej ale kogo to interesuje ? Mnie na pewno bo gromadziłem to wyposażenie latami wykorzystując głupie przepisy o utracie zaplanowanych wydatków z końcem roku budżetowego. Bywało ,że 23 grudnia księgowa Wydziału Kultury i Sztuki Urzędu Wojewódzkiego w Warszawie dzwoniła do mnie  z pytaniem czy jestem zainteresowany wydaniem kilku milionów z jej budżetu na zakupy do końca roku. Byłem zainteresowany chociaż towarów nie było. Natychmiast  z Jankiem Godlewskim luksusowym samochodem m-ki Humber, podarowanym przez ministra Krasińskiego, /tego od chrupiących bułeczek/ jechało się do Warszawy na ulice Filtrową  gdzie w parterze budynku obecnego NIK-u czekały już na mnie czeki na okaziciela z nie ograniczoną kwotą na zakupy. Następnie rajd po centralach  Handlu Zagranicznego Foto -Kino-Film na ulicy Foksal i Komisach na Nowym świecie i Starym Mieście. Obładowani zakupami ,szczęśliwi ,że się udało wracaliśmy do Sokołowa. Nowy Rok zaczynaliśmy rozdzielaniem zakupów na poszczególne pracownie i kluby domu kultury z wpisami do ich wyposażenia. nie było jeszcze komputerów ale  zatrudniona na 1/4 etatu księgowa pani Zofia Kosieradzka  radziła sobie doskonale z ewidencjonowaniem dochodów własnych, wydatków i inwentaryzacją coraz bogatszego wyposażenia. Dziś, mój kolejny następca, obejmuje stanowisko dyrektora prestiżowej instytucji upowszechnienia kultury ogołoconej z narzędzi pracy ,z niekompetentną i skłóconą kadrą, zadłużonej na  lata decyzjami byłych władz i co gorsze bez perspektywy pomocy finansowej z dziurawego budżetu miasta. Nie ma czego zazdrościć ale życzyć  powodzenia i gratulować odwagi wypada.  ,Pamiętam czasy „zesłania” mnie do Siedlec na stanowisko dyrektora Wydziału Kultury i Sztuki Urzędu Wojewódzkiego 1976-1990 jak byłem atakowany przez  dziennikarzy Tygodnika Siedleckiego bo nie należałem do ich sitwy. Bo odmawiałem finansowania politycznych imprez  Solidarności i  partii, bo 60% budżetu przeznaczałem na tworzenie materialnej bazy kultury, którą pozostawiłem następcom. Pocieszające   dla mnie są czasy ,że coraz częściej docenia się naszą pracę. Moją w kulturze i ludzi mojego pokolenia w każdej dziedzinie życia. Tak trzymać  i nie popuszczać jak mówił papież. Na koniec uprzejmie proszę panią redaktor by nie dawała narzędzi do uprawiania hejtu różnym frustratom na swoim portalu. Jeśli ludzie mają potrzebę wyrażania swojej opinii niech robią to pod nazwiskiem. Ja staram się to robić na swoim blogu   i na stronie naszej biblioteki.


Wacław Kruszewski
tel: 516 134 365

Mail Delivery Subsystem

28 sie 2026, 11:56


do mnie
Ikona błędu

Nie znaleziono adresu

Wiadomość nie została dostarczona do odbiorcy zmonti28@gmail.comj, ponieważ nie znaleziono domeny gmail.comj. Sprawdź,

 Drogi czytelniku ! Powiedz mi ,proszę ,co sądzisz o tym co napisałem,bo nabieram przekonania ,że  "piszę na Berdyczów" i tracę czas,który mógłbym lepiej wykorzystać.

Henryk Kalata; poeta z Węgrowa, z którym miałem przyjemność pracować w kulturze,po przeczytaniu mojego artykułu o sokołowskiej ulicy Krzysztofa Kamila Baczyńskiego zamieszczonego na stronie „Łączy nas kultura i Sokołów” zadzwonił do mnie z gratulacjami i informacją, że jest właśnie w Bibliotece Mazowieckiej i podziwia tu multimedialną wystawę o K.K.Baczyńskim; patronie naszej ulicy i szkoły. Zaraz więc połączyłem się telefonicznie z dyrektorem Biblioteki Mazowieckiej, dr Michałem Strąkiem prosząc go wypożyczenie tej wystawy do Sokołowa. Uzyskałem jego zgodę i powiadomiłem dyrektora Sokołowskiego Ośrodka Kultury o możliwości prezentacji wystawy przed lub wewnątrz domu kultury w terminie uzgodnionym między tymi instytucjami. „Drobna rzecz a cieszy” i potwierdza tezę,że warto być aktywnym nawet ,gdy się jest seniorem. Takiej satysfakcji jednak nie dała mi była dyrektor miejskiej biblioteki, która przez dwa lata zwodziła mnie obietnicą wydania książki pt. „Patroni naszych ulic”, aż w końcu zawłaszczyła moje teksty i wymusiła na swoich pracownikach ich usuniecie z serwerów biblioteki. Podobnie jak poleciła usunięcie strony Felietony Wacława Kruszewskiego, które były czytane przez naszych rodaków rozsianych po Polsce i Europie. Posyłałem je co tydzień bibliotece na zasadzie „pro publico bono” ciesząc się z kontaktów z moimi przyjaciółmi Waldkiem Kamonciakiem z Wrocławia, Heńkiem Puchalskim z Białegostoku, Januszem Anusiewiczem z Warszawy i Martą Osipiak z Norwegii. Z rzadkich spotkań osobistych i częstych rozmów telefonicznych z nimi wynika, że mają wielką potrzebę kontaktów ze swoją małą ojczyzną i pielęgnują każdą informację o bliskich ich sercu miejscach: Kupientynie, Białobrzegach, Sokołowie i Gródku. Dlaczego więc, powołana między innymi do tego placówka kultury nie chce tego robić, nie jestem w  stanie dociec. Na koniec zwracam się do wszystkich czytelników: będę wdzięczny za Wasze uwagi i uzupełnienia do moich tekstów, co z pewnością uczyni książkę jeszcze ciekawszą.

środa, 16 września 2026

 

Szanowna pani ! 
Obejrzałem w tv otwarcie wystawy M. Suskiego i nie mogę się nadziwić czym epatujecie parlamentarzystów. Wcześniej  była w Sejmie wystawa malarska o katastrofie Smoleńskiej w duchu Maciarewicza wypożyczona przez Sokołowski Ośrodek Kultury kierowany wówczas przez p. Marię Koc.. Moja następczyni na stanowisku dyrektora tej instytucji dopóki mogła odmawiała organizacji wystawy rysunków satyrycznych  Andrzeja Markusza -absolwenta krakowskiej Akademii i pracownika Domu Kultury w Sokołowie. Powodem ,jak sądzę, były rysunki piętnujące nasze przywary polityczne i religijne. Z przyjaciółmi Andrzeja i za pieniądze rodziny zorganizowałem kilka wystaw  jego dzieł w placówkach kultury byłego woj. siedleckiego. Wydaliśmy też album zawierający 300 rysunków -felietonów satyrycznych z którego wybraliśmy 20 ,naszym zdaniem najtrafniej oddających naszą rzeczywistość do reprodukcji na format wystawy. Kolorowe i czarno białe plansze na trwałych  podkładach są do Waszej dyspozycji. Ewentualnej wystawie towarzyszyć może kiermasz pięknego albumuOrder.jpg
Sex.jpg

--
Z wyrazami szacunku

Wacław Kruszewski
tel: 516 134 365
Załączniki: 2  •  Przeskanowane przez Gmaila

12:07 (16 minut temu)



poniedziałek, 14 września 2026

    Znałem Go gdyż całe lata pracowałem razem nad cywilizacyjnym rozwojem mieszkańców Podlasia i wschodniego Mazowsza . On w Warszawie w Ministerstwie Kultury i Sztuki ja 100 kilometrów od stolicy na wschodnich kresach Rzeczpospolitej Razem walczyliśmy z cenzurą i biurokracją ograniczającą ludzkie inicjatywy. Janusz jak niewielu ówczesnych urzędników szczebla centralnego rozumiał i wspierał kulturę na polskiej prowincji, na wsi i w małych miasteczkach.. Tam gdzie była uboga i bardzo potrzebna.. Potrafił wprowadzić do planów gospodarczych Polski budowę nowego kina w Mińsku Mazowieckim i Szkołę Muzyczną w Siedlcach. Szczególną troską otaczał program remontów zabytkowych dworów ,i pałaców a w nich organizację bibliotek ,muzeów i domów kultury Pomnikowymi dziełami Dyrektora Janusza Nowickiego pozostaną na wieki zabytkowy ratusz w Maciejowicach ocalony i zaadaptowany na muzeum T Kościuszki ,biblioteka w Węgrowie w zabytkowym domu kupców Gdańskich i Dom Pracy Twórczej Reymontówka w Chlewiskach. Jako nauczyciel z zawodu dbał o rozwój ciągłe doskonalenie kadry animatorów kultury stwarzając im szansę studiowania na uczelniach artystycznych i uniwersytetach. Przy tym wszystkim był niezwykle życzliwy na ludzkie potrzeby. W tamtych czasach  których zbyt dużą rolę widziano w propagandzie kultury wielkomiejskiej Janusz dostrzegał wartości jakie wnoszą do kultury narodowej twórcy ludowi,, muzycy orkiestr OSP, członkowie amatorskich zespołów artystycznych .Takich działaczy kultury dziś nie zobaczysz i dlatego to wielka strata dla nas wszystkich ludzi myślących i społecznie wrażliwych jak śp Janusz Nowicki. Pozostanie w naszej pamięci a Jego dzieła będą pielęgnowane i wzbogacane przez następców

 

Dlaczego obraz El Greco nie trafił do Sokołowskiego Ośrodka Kultury

 

Rok 2014 ogłoszony został Rokiem El Greco. Jedyny obraz tego artysty w Polsce, „Ekstaza św. Franciszka”, eksponowany obecnie w Muzeum Diecezjalnym w Siedlcach, odnaleziono 50 lat temu w Kosowie Lackim. Ciekawy epizod związany z tym dziełem wspomina Wacław Kruszewski, wieloletni dyrektor ośrodka kultury w Sokołowie Podlaskim. Obraz, jak się dopiero później okazało El Greco, proboszcz kosowskiej parafii, ks. Władysław Stępień chciał podarować domowi kultury, jeśli dostanie asygnatę na zakup czterech ton blachy potrzebnej na pokrycie dachu; „Pod ciężarem cementowej dachówki gną się konstrukcje dachu zabytkowego kościoła i grozi mu katastrofa budowlana. Panu, jako człowiekowi zajmującego się kulturą, powinno na tym zależeć”, przekonywał proboszcz z Kosowa dyrektora Wacława Kruszewskiego i zaprosił go na plebanię, by pokazać mu stary obraz odnaleziony na strychu kościoła. Nie bez obaw, gnany ciekawością i chęcią zobaczeniem starego obrazu pojechałem do Kosowa. Tam wstąpiłem do sklepu pana Janusza Dmowskiego, któremu pomagałem dotacjami na budowę remizy strażackiej, by poradzić się, jak mam się zachować na plebanii, gdyż z księżmi jeszcze nie miałem kontaktów służbowych; wspomina Wacław Kruszewski. Pan Janusz rozwiał moje obawy i doradzał, by wszystkie prośby księdza władze powiatowe spełniły, co mieszkańcy Kosowa uznają za dobry gest, łagodzący ich oburzenie z powodu rozwiązania orkiestry dętej za udział i grę na mszy rezurekcyjnej. Jak pamiętam, orkiestra ta prowadzona przez miejscowego księdza, grała też na pochodach pierwszomajowych i jej członków żadna klątwa kościelna nie spotkała. Byłem pozytywnie urobiony przez pana Janusza i, oglądając się za siebie, ruszyłem na plebanię. Tam przy herbatce z konfiturami ks. Władysław dołożył do swojego wniosku o asygnatę na blachę jeszcze zgodę na zagospodarowanie granitowych odpadów z pomnika upamiętniającego były nazistowski obóz zagłady Żydów w Treblince. Rozmawiał już z kierownikiem budowy, ale on uzależnił swoją decyzję od zgody powiatu i wskazał na mnie, jako na urzędnika mogącego pomóc w takiej sprawie. Sterty gruzu z ociosywanych 17 000 głazów w Treblince pomogły księdzu Władysławowi zbudować trwałe ogrodzenie powiększonego kosowskiego cmentarza, zaś kierownikowi uprzątnąć plac budowy i bez dodatkowych kosztów przygotować Mauzoleum Walki i Męczeństwa w Treblince do uroczystego otwarcia 10 maja 1964 roku, wyjaśnia Wacław Kruszewski. Z asygnatą umożliwiającą zakup blachy szło jednak gorzej. Po wizycie u pani Zofii Jazurkowej dowiedziałem się, że blacha jest tylko na obróbki blacharskie i rynny; kontynuuje. Ale jako osoba wierząca, chciałabym pomóc proboszczowi z Kosowa. Więc jeśli i mnie zależy na ratowaniu zabytkowego kościoła, powinienem udać się do przewodniczącego i uzyskać jego pismo o zwiększenie przydziału dla naszego powiatu i jeśli uda się dostać zwiększenie limitu, chętnie wniosek księdza załatwimy pozytywnie. Przewodniczący  Stanisław Zambroń odpowiedział krótko: „radzę wam kierowniku zająć się domem kultury, a nie świętymi obrazami i kontaktami z klerem. Z tego mogą być tylko kłopoty, a ja też chcę doczekać emerytury. Żadnego pisma nie będzie i nie zawracajcie mi głowy”. Wróciłem do biura i napisałem pismo o Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, Wacława Kochanowskiego informujące o wiszącym na plebanii w Kosowie starym obrazie. Niebawem przyjechały do ks. Stępnia panie konserwatorki Izabella Galicka i Hanna Sygietyńska. Obejrzały obraz poczerniały od dymów ze świec i zrobiły raport. Dalsze losy obrazu są znane choćby z ciekawej książki Artura Ziontka, kończy wspomnienia Wacław Kruszewski. Od tamtych chwil mija właśnie 50 lat...

środa, 9 września 2026

 

W pzdzierniku br. W Sokołowie Podlaskim znanym wśród tysięcy podobnych miast w Polsce z działalności kulturalnej i.. parówek .odbędzie się jubileusz 60lecia  Domu Kultury.Zasługi w szeroko rozumianej kulturze mieszkańcy miasta zawdzięczają Sokołowskiemu Ośrodkowi Kultury,,  który od ponad pól wieku dba  o kulturę i kondycję społeczną Sokołowian, zaś o  dobą żywność / słynne sokołowskie parówki/ Zakłady Mięsne zbudowane za Gierka przez firmę EPSTAIN z Chicago w 1974 roku.     Po wymianie poglądów pomiędzy   pierwszym i aktualnym dyrektorem tej zasłużonej instytucji kultury w Sokołowie przyjęto koncepcję,że 60lecie Domu Kultury w Sokołowie ze względów oszczędnościowych przebiegać będzie pod  hasłem  “OD WACKA DO JACKA”  Pierwszym zwiastunem    tych obchodów będzie okolicznościowy plakat  ukazujący w czarno -białej tonacji działalność domu kultury w czasach PRL-u i w drugiej połówce  czasy dokonań kolejnych dyrektorów. Szanując wspomnienia i sokołowskie tradycje kulturalne  dyrektor p. Jacek Drążkiewicz zaproponował  sympatyczną kameralną imprezę przypominającą słynną Schadzkę u Wacka/   "czyli pogwarki  Sokołowian o kulturze  dawniej i dziś.  Spotkanie nawiązuję do tradycji imprez towarzyskich w Powiatowym domu kultury w latach siedemdziesiątych .Oprawę muzyczną i adekwatne do tematu schadzki piosenki tworzyli Roman  Brochocki  i Piotr Jankowski instruktorzy muzyki w POK. Czasy beztroskich zabaw i normalnych stosunków między ludzkich minęły, to podejmijmy  próbę oceny co w sokołowskiej kulturze było dobre i warte zapamiętania a co wspólnie odrzuciliśmy jako szkodliwe społecznie. Niech okazją do nieskrepowanej wymiany poglądów będzie jubileusz Sokołowskiego Ośrodka Kultury. Instytucji ,która od ponad półwiecza dba o kulturę mieszkańców miasta i powiatu. Wymianę poglądów ułatwią  pierwszy /Wacław Kruszewski /  i   aktualny /Jacek Drążkiewicz/ dyrektorzy tej instytucji . oraz pokaz zdjęć i nagrań z historii działalności kulturalnej Ochotniczej   Straży Pożarnej, Zespołu Pieśni i Tańca PZGS ,   spektakli teatralnych  Zakonu Salezjanów   aż po czasy współczesne. Warto o tym opowiedzieć by  uświadomić niedowiarkom że mądra kontynuacja prowadzi do sukcesu  a  na sukcesy kultury sokołowskiej pracowali od pokoleń tacy ludzie jak  Leokadia Tyburowa -organizatorka teatru OSP, Aleksander i Wiktor Langowscy, pierwszy  organista a drugi kapelmistrz orkiestry  dętej,    Michał Wożniak-organizator Zespołu Pieśni Tańca PZGS i lider „czwórki rewelersów, „ksiądz Walaszek twórca teatru  zakonu Salezjanów, Janina Tenderenda-choreograf i kierownik Zespołu Pieśni i Tańca Ligi Przyjaciół Żołnierza. T o dzięki  nim  warszawscy decydenci doszli do słusznego wniosku .,że  Sokołów zasługuje na budowę domu kultury jednej z dwóch  w 1955 r, państwowych inwestycji kulturalnych, w Polsce .Drugi o podobnej architekturze i  rozmiarze W Mrągowie .Pokażemy  na spotkaniu  fragment Polskiej Kroniki Filmowej z 1973 roku o działalności klubów i zespołów domu kultury. Filmowa taśma tej kroniki zaginęła ale zachował się fragment zapisu w Internecie. Zainteresowani historią kultury sokołowskiej zapewne poznają siebie tańczących i recytujących w teatrzyku dziecięcym  Halinki Kędziory,filmowców Kuby Pietrzykowskiego i Leszka Piećki przedstawionych w kronice jako konkurencja ich roboty, czy   chłopaków z radioklubu Andrzeja Sosnowskiego prowadzących rozmowy z podobnymi do nich z całego świata. Zainteresowanych kulturą Sokołowian zapraszamy do śledzenia i komentowania informacji  o tych wydarzeniach na stronach Sokołowskiego Ośrodka Kultury i “ Łączy nas kultura i Sokołów “ Wacława Kruszewskiego.

 

Mieczysława Ćwiklińska

Z bardzo wielu imprez, jakie miałem przyjemność organizować razem z pracownikami domu kultury w latach, jak mówią teraz „słusznie minionych” w mojej pamięci pozostało ledwie kilkanaście spośród nich. Zastanawiam się, jak to się dzieje, że nie pamiętam np.koncertu Czesława Niemena, a dobrze pamiętam występy bułgarskich piosenkarek Krasymiry Minewy i Margaret Nikołowej. Niewiele pamiętam ze wspaniałego koncertu orkiestry jazzowej Gustawa Broma z solistami HelenąVondraczkovą i Karolem Gottem a dobrze pamiętam, że chór filharmoników z Nowosybirska wystąpił w Sokołowie w czarnych garniturach i jasnych, brązowych pantoflach hurtem zakupionych w Warszawie. Pamiętam również „Trubadurów”, bo w czasie występu tuż za ich plecami runęła spod stropu na scenę metalowa sztanga z maskującą kurtyną. Pamiętam, jak Jacek Fedorowicz po słowachja jestem gotów stanąć na głowie, by państwa rozbawićzeskoczył ze sceny i przed panią Jadzią Maraskową stanął na rękach a następnie przedefilował w ten sposób przed pierwszym rzędem widzów. Pamiętam dyskusję pana Mirka Zalewskiego z Jerzym Ofierskim. Zalewskiemu, wówczas pracownikowi Rolniczej Spółdzielni Produkcyjnej w Morszkowie nie podobała się prześmiewcza krytyka sołtysa Kierdziołka pod adresem rolników, więc wszedł na scenę i obsobaczył popularnego w Polsce artystę. Dostał burzliwe brawa od widzów i podziękowania od władz powiatowych Doskonale pamiętam interwencję dyrektora Zbigniewa Koprowskiego śpieszącego z lekarską pomocą omdlałej na scenie Mieczysławie Ćwiklińskiej. Pani Miecia zbliżała się do setki, a w znakomitej sztuce hiszpańskiego dramaturga AlejandroCasony „Drzewa umierają stojąc” miała tańczyć ze swoim scenicznym partnerem upojne tango. W trosce o zdrowie znakomitej ale i wiekowej artystki uprosiłem dyrektora szpitala o przysłanie lekarza na wieczorne przestawienie. Dyrektor przyszedł osobiście, dając tym dowód troski i zaangażowania w sprawy kultury. Kiedy na scenie pani Miecia wyzwoliła się z objęć partnera i osunęła się teatralnie na fotel, cała widownia zamarła. Doktor Koprowski z podręczną apteczką wbiegł na scenę, by po chwili jednak stwierdzić, że to nie zawał a znakomita gra aktorska. Szarmancko podał sędziwej aktorce ramię, a ona wstając w fotela podziękowała lekarzowi i widzom swoim niezapomnianym uśmiechem. Brawom nie było końca.

Proszą mnie znajomi, bym utrwalił swoje wspomnienia zanim dopadnie mnie jakiś Alzheimer.Będę więc sam pisał i zachęcał ludzi z mojego pokolenia, by także oni pozostawili po sobie trwały i prawdziwy ślad naszej wspólnej historii. Niebawem uzbieram tych tekstów tyle, by stworzyć książkę i kiedy znajdę sponsorów wydam ją by, jak się teraz ładnie mówi: dać świadectwo prawdzie.

  Jak widać moje teksty nie pasują pani do portalu Życia Sokołowa . Naiwnie sądziłem, że od zdolnej i wykształconej na katolickiej uczelni m...