czwartek, 19 marca 2026
Oglądałem niedawno reportaż z otwarcia wystawy prac, dzieł? posła Marka Suskiego w Sejmie RP. Wiem, mamy wolność i swobodę wypowiedzi „Każdy śpiewać może …” Przez niemal pól wieku pracy w szeroko rozumianej kulturze miałem możliwości oglądania tysięcy wystaw artystów zawodowych, ludowych i amatorskich. Kontemplowałem ponadczasowe dzieła mistrzów udostępniane w Luwrze, grand Palais i Galerii Trietiakowskiej. Zawsze chciałem dociec i zrozumieć co autor dzieła chciał nam powiedzieć, co przekazać? Tak było i teraz po obejrzeniu w TV wystawy M. Suskiego. Chyba mam deficyt poznawczy, bo nie mogę pojąć metafory zawartej w obrazie jak rusałka - Krystyna Pawłowicz - rzuca perły wieprzom w postaciach morskich zwierzątek. Wystawie nadano odpowiednią rangę. Otwarcie zaszczycił wiadomy prezes i przyjaciele artysty. I do nich zwracam się publicznie. Co poseł artysta M. Suski chciał nam powiedzieć przez swoje dzieło? Nie od rzeczy będzie też pytanie do organizatorów - czym epatujecie parlamentarzystów. Mam tu na myśli wystawę malarską o katastrofie smoleńskiej w duchu komisji Macierewicza. Przyjrzyjcie się wystawie rysunków satyrycznych śp. Andrzeja Markusza - absolwenta ASP w Krakowie i mieszkańca Sokołowa Podlaskiego przygotowanej przez jego przyjaciół i Sokołowski Ośrodek Kultury. Wystawa był eksponowana w Siedlcach, Mińsku Mazowieckim, Węgrowie, Sterdyni i Sokołowie Podlaskim. Album zawierający 300 rysunków - felietonów satyrycznych autorstwa Piotra Jankowskiego możecie dostać w Sokołowskim Ośrodku Kultury. Warto podjąć działania. Wacław Kruszewski .
W czasach ,jak jeszcze mówią, słusznie minionych spełniając prośbę burmistrza Sokołowa Podlaskiego -Waldemara Iwaniaka zleciłem wykonanie projektu pomnika K I Gałczyńskiego znanemu Siedleckiemu artyście -rzeźbiarzowi Marianowi Gardzińskiemu. Twórcy pomnika Henryka Sienkiewicza w Woli Okrzejskiej i licznych medali pamiątkowych najwybitniejszych ludzi kultury Podlasia i Mazowsza. Gipsowy projekt popiersia poety przekazałem Domowi Kultury w Sokołowie by inspirował mieszkańców i władze miasta do dalszej pracy w realizacji pomnika. Można było go podziwiać w holu wystaw podczas licznych imprez. Ale ,jak pisał poeta Kiedy wieje wiatr historii. Ludziom jak pięknym ptakom rosną skrzydła A portki? Portki trzęsą się pętakom. Nastały spory kompetencyjne pomiędzy dyrektorkami biblioteki i domu kultury Hanną Lecyk i Marią Koc. O to która instytucja kultury powinna zająć się modelem pomnika czy nosząca jego imię biblioteka miejska ,czy dom kultury w którego lokalach i strukturach biblioteka wówczas funkcjonowała .Pomnika genialnego polskiego poety Sokołow już nie będzie miał ale jego gipsowy model można tanim kosztem pokryć proszkiem metalu i zabezpieczyć przed zniszczeniem dzieło śp. Mariana Gardzińskiego wspaniałego artysty i człowieka.
środa, 18 marca 2026
Oglądałem niedawno reportaż z otwarcia wystawy prac, dzieł? posła Marka Suskiego w
Sejmie RP. Wiem, mamy wolność i swobodę wypowiedzi „Każdy śpiewać może …” Przez
niemal pól wieku pracy w szeroko rozumianej kulturze miałem możliwości oglądania tysięcy
wystaw artystów zawodowych, ludowych i amatorskich. Kontemplowałem ponadczasowe
dzieła mistrzów udostępniane w Luwrze, grand Palais i Galerii Trietiakowskiej. Zawsze
chciałem dociec i zrozumieć co autor dzieła chciał nam powiedzieć, co przekazać? Tak było i
teraz po obejrzeniu w TV wystawy M. Suskiego. Chyba mam deficyt poznawczy, bo nie
mogę pojąć metafory zawartej w obrazie jak rusałka - Krystyna Pawłowicz - rzuca perły
wieprzom w postaciach morskich zwierzątek. Wystawie nadano odpowiednią rangę.
Otwarcie zaszczycił wiadomy prezes i przyjaciele artysty. I do nich zwracam się publicznie.
Co poseł artysta M. Suski chciał nam powiedzieć przez swoje dzieło? Nie od rzeczy będzie
też pytanie do organizatorów - czym epatujecie parlamentarzystów. Mam tu na myśli wystawę
malarską o katastrofie smoleńskiej w duchu komisji Macierewicza. Przyjrzyjcie się wystawie
rysunków satyrycznych śp. Andrzeja Markusza - absolwenta ASP w Krakowie i mieszkańca
Sokołowa Podlaskiego przygotowanej przez jego przyjaciół i Sokołowski Ośrodek Kultury.
Wystawa był eksponowana w Siedlcach, Mińsku Mazowieckim, Węgrowie, Sterdyni
Sokołowie Podlaskim. Album zawierający 300 rysunków - felietonów
satyrycznych autorstwa Piotra Jankowskiego możecie dostać w Sokołowskim Ośrodku
Kultury. Warto podjąć działania.
poniedziałek, 16 marca 2026
Tak było !
Nie wiele osób dzisiaj wie ,że w lutym 1964
roku na polach i obiektach zabytkowego zespołu dworskiego generała Stanisława
Trębickiego w Kurowicach Gm Sabnie filmowe małżeństwo Ewa I Czesław Petelscy kręcili filmpt Naganiacz. ,Polską
premierą tego filmu z udziałem
reżyserów ,aktorów i licznej grupy
statystów otwieraliśmy Powiatowy Dom Kultury w Sokołowie .Po prawdzie
otwieraliśmy bajeczne ,panoramiczne
kino” Sokół” z pierwszym w Sokołowie
neonem nad portykiem obszernego budynku domu kultury. W tym wielkim obiekcie
dom kultury miał zaledwie dwa pokoje
biurowe resztę zajmowały biura Wydziału Architektury i Budownictwa ,Pracownia
Urbanistyczna a także ,Zarządy Powiatowe
Związku Młodzieży Wiejskiej, Ligi Obrony Kraju ,Komendy Hufca ZHP .i mieszkania
pani Wandy Lenczewskiej –kierowniczki referatu Kultury i Sztuki Prezydium
Powiatowej Rady Narodowej Gościliśmy wówczas w Sokołowie wszystkich niemal
twórców i producentów tego mrocznego filmu opowiadającego o tragedii
węgierskich Żydów-uciekinierów z Treblinki ,szukających schronienia
w wiejskich zagrodach .i lasach .Scenariusz filmu wg powieści Romana
Bratnego opisującego świąteczne polowanie na lisy i zające jakie zimą 1944 roku
niemiecki starosta Sokołowa i Węgrowa
Ernest Gramss zorganizował dla hitlerowskich dygnitarzy w Kurowicach.
Ewa i Cesław Petelscy prosili władze
Sokołowa o pomoc w realizacji filmu .Dyrektor Cukrowni udostępnił hotel i
świetlicę .Restauracja”Podlasianka : zwiększyła i urozmaiciła swoje produkty
gastronomiczne .PKS wynajął specjalny autobus dowożący statystów na plan
zdjęciowy do Kurowic Mnie przypadła rola ich znalezienia oraz wypożyczenia
urządzeń nagłaśniających-wzmacniaczy i głośników - za pomocą których p. Czesław
kierował nagonką. i myśliwymi .W tych rolach wystąpili mieszkańcy okolicznych wsi i członkowie koła
myśliwskiego z Sokołowa na czele z
nadleśniczym Stanisławem Bąkowskim i kreującym postać Gramssa Janem
Sułkowskim W czasie kręcenia scen plenerowych był srogi mróz ale prawdziwe
kłopoty zaczęły się, gdy już ubrani i ucharakteryzowani statyści mający grać
rolę Żydów odmówili
udziału w filmie pomimo godziwego wynagrodzenia za tzw dzień zdjęciowy. Pomogły
dyplomatyczne talenty pani Ewy .i gorąca herbata z prądem .Problem został rozwiązany. Ten film warto pokazywać w kinie przy
każdej ważniejszej uroczystości jest on częścią naszej sokołowskiej historii .Z
archiwum biblioteki zamieszczamy zdjęcia z
pracy nad filmem prosząc o więcej zdjęć oraz osobistych wspomnień z tego
interesującego wydarzenia. Zamieścimy je w gazecie i ocalimy od zapomnienia. Bo
nie ma pewności że za parę lat ktoś
będzie pamiętał o tym wydarzeniu.
Wacław Kruszewski
W ostatnim numerze Tygodnika Siedleckiego ukazał się sympatyczny dla
mnie artykuł redaktora naczelnego pana Dariusza Kuziaka na temat
mojej książki "Patroni naszych ulic " Zastanawiam się czy to zmiana
nastawienia do autora książki ze strony tygodnika do którego powstania
walnie się przyłączyłem po likwidacji koncernu RSW Książka Prasa Ruch
a który latami wypisywał bzdury o mojej pracy w siedleckiej kulturze.
Czy powrót do obiektywizmu .czego od lokalnej gazety oczekujemy.
mail: waclawkruszewski@gmail.com
tel: 516 134 365
Wacław KruszewskiPisałem niedawno o generale Zdzisławie Rozbickim - naszym rodaku z ulicy Lipowej i Krzywej dawniej Kasprowicza. Rodzinny dom generała sąsiaduje z domem innego sławnego Sokołowianina prof, Jana Izdebskiego- mojego kolegi z Liceum na Kupientyńskiej i rówieśnika. Jeszcze zdążyłem zorganizować z nimi spotkanie mieszkańców Sokołowa ,w Bibliotece z profesorem Izdebskim i w Domu Kultury z generałem Rozbickim. Dziś już odeszli z tego świata i pozostawili nam swoje wspomnienia. Generał w książkach o Sokołowie a profesor w dokumentach z lat szkolnych. Oryginalne świadectwa jeszcze z czasów okupacji profesor przekazał dyrektorce biblioteki natomiast książki o Sokołowie lat czterdziestych i pięćdziesiątych przesłane mi kurierem z Wrocławia przekazałem pani Hannie Lecyk osobiście podczas z jednej z publicznych imprez w naszej bibliotece. Wczoraj chciałem przypomnieć sobie i czytelnikom powojenne lata w naszym mieście opisane przez generała jak np. pogrzeb pod pomnikiem ks. Brzóski 17 milicjantów i żołnierzy LWP zabitych w bratobójczej wojnie Polaków z Polakami. pod Mołomotkami 13 kwietnia 1945 roku. Niestety w zbiorach biblioteki nie ma żadnej książki autorstwa Józefa Rozbickiego. Pytam publicznie Czy dla tego .że zdobył tytuł doktora nauk humanistycznych i generalskie lampasy w Polsce Ludowej czy ,że ma odwagę pisać prawdę o czasach słusznie minionych.
poniedziałek, 2 marca 2026
Tak było !
Zaprosił mnie Bogdan Czerkas na otwarcie szkólki piłkarskiej
na boisku” Orlika”przy moim dawnym liceum przy ulicy Kupienyńskiej.
Drogę z Lipowej do szkoły jak przed 60 z górą laty przebyłem
z sąsiadem pieszo.Starałem się dotrzymać kroku zaprawionemu w marszach
długonogiemu Edkowi Szymańczukowi chociaż na skwerze przy ul.
Kilińskiego pamiętając o zaleceniach dr
Rębisza chciałem po forsownym marszu
trochę odpocząć. Edek nie dał mi szans.Na miękkich nogach- jak niegdyś po kilku meczach -dotarliśmy na boisko pełne chłopców i dziewcząt.3 trenerów z Adamem
Czerkasem na czele prowadziło zajęcia jak z zawodowymi piłkarzami uwzględniając
oczywiście wiek i możliwości motoryczne przyszłych Lewandowskich
,Piszczków i Błaszczykowskich Były więc zabawy
wspomagające refleks i orientację ,prowadzenie piłki, dryblingi i
strzelanie „jedenastek”.Młodych piłkarzy odwiedził i rozdał dziesiątki
autografów bramkarz Celtiku Glsgow p. Łukasz Załuska.CHłopcy garneli się do
swojego idola tak ,że nie mogłem się dopchać by zrobić zdjęcie .Musiałem
poprosić o pozowanie.
Do szkółki Adama Czerkasa – zawodnika „Podlasia „Siedlce a wcześniej ŁKS-Łódż i Korony Kielce.zapisało się już ponad 80
dzieci w wieku od 4 do 12 lat.Trenują pod okiem
4 instruktorów w 4 grupach wiekowych.Jestem przekonany ,że za parę lat
wyrosną na dobrych sportowców a my kibice nie będziemy musieli się martwić czy
nasza drużyna zakwalifikuję się do
mistrzostw świata,ale je wygra.Warunki
jakie mają na Orliku oraz osobiste zaangażowanie rodziców i dzieci na
treningach pozwalają mieć nadzieję,że niebawem polska piłka nożna będzie lepsza
jak za czasów Kazimierza Górskiego.Pisząc o zaangażowaniu rodziców mam na
uwadze liczne mamy które przywożą swoje pociechy na treningi odrywając je od
komputerów.Jak sięgam pamięcią ,kiedy my –chłoopcy z Siedleckiej ,Rogowskiej i
Repkowskiej uganialiśmy się za” zgórkiem”
za szmaciankami i gąbkówakami,nasze mamy nie były takie
wyrozumiałe.Szmacianki robiło się bowiem kłębków barwnych odpadów tekstylnych
przeznaczonych na kolorowe chodniczki..A my wynosiliśmy je z domu i obszywaliśmy
w grube pończochy i takimi piłkami grało się od rana do wieczora. Później
nastała era gąbkówek pieczołowicie obrabianych z niemieckich czołgów. Pierwszą
prawdziwą piłkę zobaczyliśmy w oknie księgarni pani Sudarowej przy ulicy
Długiej .Kosztowała 96 zł. Miała jajowatą czerwoną dętkę z długim wentylem
chowaną w skórzaną powłokę
sznurowaną rzemieniem. Chodziliśmy
co dzień patrzeć czy piłka jest jeszcze czy nie daj Boże ktoś ją kupił .Była !Aż
pewnego dnia Janek Patejczuk przyniósł informację[W1] [W2] .
Można zarobić na piłkę czyszcząc z zaprawy tynkarskiej cegłę z rozwalonego
przez Niemców Magistratu u zbiegu ulic Siedleckiej Długieji Repkowskiej .Za jedną całą i
oczyszczoną cegłę pan Stefan Głazek zapłaci 50 gr,Sam odbierze, policzy i
wypłaci .Szczęście nasze nie miało granic. W ruch poszły szpadle i
młotki .Pracowaliśmy jak „Stachanowcy”Po tygodniu góra czerwonej cegły zamieniła
się w bilety Narodowego Banku Polskiego.Pan Głazek pochwalił naszą robotę i
wypłacił należność.Pomogliśmy jeszcze załadować cegłę na wóz konny ,którym
odjechał do swojego klienta.Był nim pan Witkowski budujący dom i warsztat naprawy samochodów na terenie
zrujnowanego getta .My zaś w
składzie napastnik„ Cieślik „ -Stefan
Kupisz obrońca” Jan Duda „- Janek Patejczuk
i pomocnik „Parpan”-Wacław
Kruszewski pobiegliśmy do pani Sudarowej po wymarzoną piłkę. Zakup uczciliśmy
butelkami wybornej oranżady z rozlewni
wód gazowanych Stefana Burcharda
zakupionych za resztę w sklepiku pani Nowakowej przy ulicy Długiej.
Odtąd graliśmy już tylko skurzanymi piłkami.Najpierw w
trampkach jako tzw. trampkarze otwierający mecz seniorów ,póżni e j jako juniorzy ąż na koniec w drużynie
seniorów.Graliśmy ze zmiennym szczęściem z drużynami Mińska, Wołomina, Pułtuska
,Nowego Dworu,Góry Kalwarii ,Zegrza,Siedlec
Łukowa , i Warszawy .Nasze pojedynki z „Czarnymi „Węgrów i Cukrownią Sokołów
przeszły do legendy i literatury. Ale w najczarniejszych snach nie sądziłem ,że
sokołowscy piłkarze przegrywają dziś z Jabłonianką 4 do 2. Gratulacje dla
Jabłonianki i kilka niecenzuralnych słów dla kopaczy z Sokołowa,bo trudno
nazawać ich piłkarzami.Nadzieją w tych których miałem okazję poznać na Orliku
mojej dawnej „budy”
Oglądałem niedawno reportaż z otwarcia wystawy prac, dzieł? posła Marka Suskiego w Sejmie RP. Wiem, mamy wolność i swobodę wypowiedzi „ Każ...
-
Dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury w Sterdyni zaprosiła mnie na promocje mojej nowej książki "Patroni naszych ulic"26 czerwca 20...
-
Teresa Styś 28 cze 2025, 15:27 (23 godziny temu) do mnie Drogi Panie Wacławie Dziękuję za wszystkie materiały. Zabawne rysunki, ciekawe h...





