sobota, 21 lutego 2026

 

Dzień dobry Panie Wacławie, 

mój mąż przeczytał Pana książkę i ma kilka refleksji . Przesyłam. 

 

 

Kalejdoskop wspomnień to bardzo potrzebna książka. Opisuje dzieje życia kulturalnego w Sokołowie Podlaskim za realnego socjalizmu i ... później. Wspomnienia człowieka będącego w centrum wydarzeń przez cały czas, w każdych czasach i warunkach starającego się uczynić coś dobrego w tym temacie.  Gdyby traktować serio większość literatury wspomnieniowej o czasach realnego socjalizmu publikowanej po jego upadku można by dojść do przekonania, że nie istniała tam żadna kultura, chyba że w Zapoczątkowany przeze mnie cykl spotkań z Sokołowianami ,którzy osiągnęli sukcesy w życiu zawodowym i społecznym przyniósł już pierwsze trwałe ślady. Jest nią niewątpliwie wydana aż we Wrocławiu kolejna książka gen. bryg. Dr Zdzisława Rozbickiego pt. „Trochę wspomnień o przeszłości mieszkańców Sokołowa Podlaskiego”Generał potwierdził swoje związki z Sokołowem i jego mieszkańcami miłym gestem. Przesłał uczestnikom wrześniowego spotkania w kawiarence „U Radka” tę właśnie książkę .Są w niej wspomnienia

dzieciństwa i lat młodzieńczych spędzonych w Sokołowie, nieznane szerzej fakty z czasów okupacji i trudnych nie rzadko tragicznych losów powojennej historii wielu sokołowskich rodzin .Dużo miejsca poświęca autor relacjom polsko- żydowskim. Znalazłem tam ciekawy opis działalności polskich kolejarzy sabotujących z narażeniem życia , .okupacyjne przepisy. Potwierdza te mało znane fakty por. Franciszek Ząbecki- kolejarz z posterunku kolejowego Treblinka w swojej książce pt „Wspomnienia dawne i nowe „ wydanej przez Instytut Wydawniczy Pax w 1977 roku Dla interesujących się historią informuję, że obie te książki są w zbiorach naszej biblioteki i warto je przeczytać by utrwalić w pamięci współczesnych kto w nieodległej przeszłości był katem a kto jego ofiarami i dlaczego tak emocjonalnie reagujemy na każdą krzywdzącą opinię o zachowaniach Polaków w czasach hitlerowskiej okupacji .Wprawdzie ta wiedza bardziej przydałaby się urzędnikom „białego domu” – piszących przemówienia prezydentowi Obamie,by ustrzec Go przed oczywistymi gafami- niż naszym rodakom .Póki jednak absolwenci Harwardu będą popisywać się publicznie taką „wiedzą”o najnowszej historii Polski trzeba pisać i wydawać takie książki jak Rozbickiego i Zabeckiego a przde wszystkim Edwarda Kopówki i ks .Pawła Rytel-Andranika: „Dam im imię na wieki”o Polakach z okolic Treblinki ratujących Żydów i przesłać je w upominku by poznali prawdę.

Kolejne spotkanie odbyło się w Bibliotece Miejskiej z prof. Janem Izdebskim –wybitnym polskim biochemikiem pracującym do niedawna w zespole zdobywcy nagrody Nobla w dziedzinie nauk medycznych w 1977 roku prof. Andrew V. Schallego Polaka urodzonego w Wilnie w 1926 roku. Ze spotkania tego ukazała się krótka notatka autorstwa Katarzyny Markusz z której nic nie wynika ponad to że takie spotkanie się odbyło. Znający publikacje redaktorki Wieści Sokołowskich byli rozczarowani .Oto do Sokołowa przyjeżdża mało znany Sokołowianom nasz rodak z ulicy Lipowej-mający liczący się w świecie dorobek naukowy, wynalazca leku łagodzącego bóle porodowe kobiet, autor haseł do Encyklopedii,i kilkunastu artykułów zamieszczanych w prestiżowych pismach naukowych USA Niemiec Anglii i Japonii .W kraju ,promotor licznych doktorantów. Jeden z 4 polskich naukowców – profesorów zwyczajnych ,mających związek z ziemią sokołowską a obsługująca spotkanie redaktorka Wieści nie znajduje powodu by opisać to czytelnikom gazety pomimo, że miała dostęp do materiałów źródłowych W piśmie do profesora wyraziłem swoją delikatnie negatywną opinię o profesjonalizmie i kompetencjach redaktorki .W odpowiedzi dostałem uprzejmy list z którym warto czytelników Życia Siedleckiego zapoznać, W moim przekonaniu list ten jest potwierdzeniem ,że ciągle nie umiemy docenić i wykorzystać własnego dorobku w myśl hasła „Cudze chwalicie ,swego nie znacie ,sami nie wiecie co posiadacie” Redakcja Życia Siedleckiego daje takie możliwości więc w następnym numerze ukaże się artykuł o prof. Janie Izdebskim i Jego pracy naukowej w Stanach Zjednoczonych i w Polsce.

Wacław Kruszewski

Zapoczątkowany przeze mnie cykl spotkań z Sokołowianami ,którzy osiągnęli sukcesy w życiu zawodowym i społecznym przyniósł już pierwsze trwałe ślady. Jest nią niewątpliwie wydana aż we Wrocławiu kolejna książka gen. bryg. Dr Zdzisława Rozbickiego pt. „Trochę wspomnień o przeszłości mieszkańców Sokołowa Podlaskiego”Generał potwierdził swoje związki z Sokołowem i jego mieszkańcami miłym gestem .Przesłał uczestnikom wrześniowego spotkania w kawiarence „U Radka” tę właśnie książkę .Są w niej wspomnienia

dzieciństwa i lat młodzieńczych spędzonych w Sokołowie, nieznane szerzej fakty z czasów okupacji i trudnych nie rzadko tragicznych losów powojennej historii wielu sokołowskich rodzin .Dużo miejsca poświęca autor relacjom polsko- żydowskim. Znalazłem tam ciekawy opis działalności polskich kolejarzy sabotujących z narażeniem życia , .okupacyjne przepisy. Potwierdza te mało znane fakty por. Franciszek Ząbecki- kolejarz z posterunku kolejowego Treblinka w swojej książce pt „Wspomnienia dawne i nowe „ wydanej przez Instytut Wydawniczy Pax w 1977 roku Dla interesujących się historią informuję, że obie te książki są w zbiorach naszej biblioteki i warto je przeczytać by utrwalić w pamięci współczesnych kto w nieodległej przeszłości był katem a kto jego ofiarami i dlaczego tak emocjonalnie reagujemy na każdą krzywdzącą opinię o zachowaniach Polaków w czasach hitlerowskiej okupacji .Wprawdzie ta wiedza bardziej przydałaby się urzędnikom „białego domu” – piszących przemówienia prezydentowi Obamie,by ustrzec Go przed oczywistymi gafami- niż naszym rodakom. Póki jednak absolwenci Harwardu będą popisywać się publicznie taką „wiedzą”o n ajnowszej historii Polski trzeba pisać i wydawać takie książki jak Rozbickiego i Zabeckiego a przede wszystkim Edwarda Kopówki i ks .Pawła Rytel- Andranika: „Dam im imię na wieki”o Polakach z okolic Treblinki ratujących Żydów i przesłać je w upominku by poznali prawdę.

Kolejne spotkanie odbyło się w Bibliotece Miejskiej z prof. Janem Izdebskim –wybitnym polskim biochemikiem pracującym do niedawna w zespole zdobywcy nagrody Nobla w dziedzinie nauk medycznych w 1977 roku prof. Andrew V. Schallego Polaka urodzonego w Wilnie w 1926 roku.Ze spotkania tego ukazała się krótka notatka autorstwa Katarzyny Markusz z której nic nie wynika ponad to że takie spotkanie się odbyło.Znający publikacje redaktorki Wieści Sokołowskich byli rozczarowani. Oto do Sokołowa przyjeżdża mało znany Sokołowiakom nasz rodak z ulicy Lipowej-mający liczący się w świecie dorobek naukowy, wynalazca leku łagodzącego bóle porodowe kobiet, autor haseł do Encykloppedii ,i kilkunastu artykułów zamieszczanych w prestiżowych pismach naukowych USA Niemiec Anglii i Japonii.W kraju ,promotor licznych doktorantów.Jeden z 4 polskich naukowców – profesorów zwyczajnych ,mających związek z ziemią sokołowską a obsługująca spotkanie redaktorka Wieści nie znajduje powodu by opisać to czytelnikom gazety pomimo, że miała dostęp do materiałów żródłowych W piśmie do profesora wyraziłem swoją delikatnie negatywną opinię o profesjonalizmie i kompetencjach redaktorki.W odpowiedzi dostałem uprzejmy list z którym warto czytelników Życia Siedleckiego zapoznać, W moim przekonaniu list ten jest potwierdzeniem ,że ciągle nie umiemy docenić i wykorzystać własnego dorobku w myśl hasła „Cudze chwalicie ,swego nie znacie ,sami nie wiecie co posiadacie” Redakcja Życia Siedleckiego daje takie możliwości więc w następnym numerze ukaże się artykuł o prof. Janie Izdebskim i Jego pracy naukowej w Stanach Zjednoczonych i w Polsce.

Wacław Kruszewski

Zapoczątkowany przeze mnie cykl spotkań z Sokołowiakami ,którzy osiągnęli sukcesy w życiu zawodowym i społecznym przyniósł już pierwsze trwałe ślady. Jest nią niewątpliwie wydana aż we Wrocławiu kolejna książka gen. bryg. Dr Zdzisława Rozbickiego pt. „Trochę wspomnień o przeszłości mieszkańców Sokołowa Podlaskiego”Generał potwierdził swoje związki z Sokołowem i jego mieszkańcami miłym gestem.Przesłał uczestnikom wrześniowego spotkania w kawiarence „U Radka” tę właśnie książkę.Są w niej wspomnienia

dzieciństwa i lat młodzieńczych spędzonych w Sokołowie, nieznane szerzej fakty z czasów okupacji i trudnych nie rzadko tragicznych losów powojennej historii wielu sokołowskich rodzin.Dużo miejsca poświęca autor relacjom polsko- żydowskim.Znalazłem tam ciekawy opis działalności polskich kolejarzy sabotujących z narażeniem życia , .okupacyjne przepisy.Potwierdza te mało znane fakty por. Franciszek Ząbecki- kolejarz z posterunku kolejowego Treblinka w swojej książce pt „Wspomnienia dawne i nowe „ wydanej przez Instytut Wydawniczy Pax w podziemiu. Jedynym zajęciem  mieszkańców okupowanego kraju była zaś walka zbrojna o wolność. Obraz taki łatwo się utrwali, bo coraz mniej żyje ludzi pamiętających jak naprawdę było, a większość milczy. I byłoby to jeszcze pół biedy, gdyby świetlana teraźniejszość przesłaniała dawne błędy i wypaczenia. Niestety jest inaczej. Okazuje się bowiem, że kultura, osobliwie polska, nikomu już nie powinna być potrzebna. Zalani najgorszą tandetą, ale jedynie słusznego pochodzenia amerykańskiego (zupełnie jak kiedyś radzieckiego) mamy już trudności w ocaleniu choćby rodzimego języka. Zaczyna go brakować nawet na ulicach polskich miast, gdzie wszelkie szyldy i reklamy są już w językach obcych. Taka ulice można by już pokazywać jako londyńską czy nowojorską i nikt by się nie połapał. Publikacje naukowe powstają już praktycznie wyłącznie po angielsku (nawet w teoretycznie polskich wydawnictwach). O kulturze filmowej, teatralnej, muzycznej, lepiej nie mówić. A może nie jest aż tak źle, co podejrzewam, tylko nie ma to żadnej siły przebicia. Nikt nie promuje rodzimych osiągnięć, nawet jeśli powstaną. Również kultura obca dociera do nas w najgorszym wydaniu, lub z dużym opóźnieniem. Śmiesznie to brzmi, ale dawna cenzura robiła też trochę dobrej roboty blokując przynajmniej częściowo tandetę i zmuszając twórców rodzimych do znalezienia bardziej wysublimowanej formy artystycznej dla przemycenia treści poniekąd zakazanych. Walorem książki jest też klimat, na poły humorystyczny tak charakterystyczny dla tamtych czasów. Nawet niechętni ówczesnej Polsce utrzymywali, że to najweselszy barak w socjalistycznym obozie. Warto na ten aspekt zwrócić uwagę. Dziś nikt tak o współczesnej Polsce nie powie. Rzeczywistość nie jest już nawet śmieszna, nie mówiąc o innych walorach. Rozmiar emigracji młodych wykształconych i utalentowanych młodych ludzi zdolnych do tworzenia polskiej kultury daje również do myślenia. Kolejna zaleta książki to przedstawione sylwetki niebanalnych ludzi, barwnych, choć często żyjących w trudnych czasach i okolicznościach, w jakiś sposób tworzących tradycję regionalną. Żyjemy w czasach zamierających kontaktów międzyludzkich, o ludziach i ich losach dowiadujemy się  tylko z wybiórczych propagandowych tekstów. Prawnie zakazane jest obecnie nawet podawanie nazwisk i adresów, nie mówiąc o innych faktach. Nie przeszkadza to w zupełnie publicznym obrażaniu i poniżaniu ludzi, co robi się nawet w parlamencie obelżywym plugawym językiem. Przestają być w takich realiach gorszące sceny szlachty rwącej się do szabel na sejmikach, bo tam przynajmniej trzeba było za swoje zachowanie stanąć do walki ryzykując życiem. Zamieranie kultury nie jest historyczna nowością. Zdarzało  się wielokrotnie w różnych miejscach i czasach. Natura nie znosi próżni. Miejsce dawnej zajmie jakaś nowa. Przywołujmy więc tekst dawnej piosenki: "Umarł Maciek umarł, więcej już nie wstanie, zmówmy więc za niego wieczne spoczywanie...".
 
Pozdrawiamy 
Ewa i Wojciech Jakubowscy


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

 Tym starym tekstem pragnę zapowiedzieć swoją  autorską, kameralną imprezę wydobywającą ludzi  i ich dzieła z zapomnienia. Już w maju odbędz...