Z cyklu "Tak było"
Stare porzekadło, mówiące o tym, że podróże kształcą znalazło swoje potwierdzenie w niedawnej wycieczce jaką zorganizowali liderzy sokołowskiego oddziału Stowarzyszenia Diabetyków. Wygodnym autokarem po mistrzowsku prowadzonym przez eleganckiego kierowcę po krętych i wąskich drogach Warmii i Mazur 50 osobowa grupa członków stowarzyszenia o 7 rano z parkingu domu kultury ruszyła w Polskę. Dokładniej na północno-wschodnie rubieże. Po drodze mijaliśmy kolorowe,ukwiecone wsie i miasteczka. Podziwialiśmy stare zadbane domy i nowe pseudo- pałacowe budownictwo jak rozległy pałac ślubów przy rondzie w Czyżewie oferujący szeroki zakres usług dla młodych par .Było tam wszystko oprócz” nocy poślubnej”Ale kto wie czy przebojowi właściciele pałacu ślubów niebawem nie wzbogacą swojej oferty.W Zambrowie w dawnych carskich koszarach,kunsztownie zbudowanych z czerwonej cegły mieszkają teraz cywile. Wszędzie przy drogach natrętne reklamy a większości dróg roboty modernizacyjne. W Łomży podobało się nam rondo Hanki Bielickiej stylizowane na jeden ze sławnych kapeluszy aktorki urodzonej w tym mieście. Na pytanie pani Sylwii -uroczej przewodniczki wycieczki z czym kojarzy się panom Łomża odpowiedź była jednoznaczna Mnie ponieważ nie pijam piwa Łomża kojarzy się z nazwiskiem kolegi śp .inż.Franciszka Łomży – wielce zasłużonego dla sokołowskiego budownictwa,autora wielu projektów budowlanych, wieloletniego kierownika Wydziału Architektury i Budownictwa Powiatowej Rady Narodowej w Sokołowie. W odpowiedzi na pytanie przypomniałem znaną niektórym anegdotkę opartą o autentyczne fakty. Mieszkający w Sokołowie przy ulicy Wolności w jednorodzinnym domku p. Franciszek Łomża zlecił w przedsiębiorstwie robót komunalnych wywiezienie szamba. Dyspozytor natychmiast polecił kierowcy wozu asenizacyjnego Jedż szybko do Łomży na ulicę Wolności i załatw sprawę,bo z tym gościem nie możemy pogrywać .Po kilku godzinach dyspozytor dostaje telefon. Panie kierowniku w Łomży nie ma ulicy Wolności ,co mam robić? Wracaj baranie do Sokołowa niezbyt uprzejmie zakończył rozmowę kierownik. Za Łomżą wjechaliśmy na jeden z przydrożnych parkingów by dowiedzieć się,że gospodarze parkingu na widok podjeżdżającego autokaru w pośpiechu wywieszają na toaletach tabliczki „chwilowo nie czynne”Czynne będą jak odjedziemy. Większy postój połączony ze zwiedzaniem parku dzikich zwierząt zaliczyliśmy w Kadzidłowie. Kierowca częstował nas kawą, tojki dawały ulgę pęcherzom a miłośnicy fotografowali znudzone stada saren i jeleni. Jeszcze podziwiamy przepiękne mazurskie krajobrazy,jeszcze nabieramy w płuca nieskażone powietrze a już trzeba ruszać w dalszą drogę do św. Lipki gdzie czeka nas koncert organowy i zwiedzanie Sanktuarium Maryjnego .Podjeżdżamy pod barokowy klasztor z zieloną, wykutą w kształtach liści akantu- bramą nad którą mistrz kowalstwa Jan Schwarc z Reszla pracował 3 lata. Robi wrażenie i pobudza do refleksji nad talentem i pracowitością dawnych rzemieślników. Fachowa przewodniczka oprowadza nas po świątyni opisując barwnie jej historię oraz przykłady iluzjonistycznego malarstwa ściennego dającego złudzenie widoków okien ,krużganków i balkonów na płaskich ścianach .Nagle ze tysięcy piszczałek lipskich organów odzywa się muzyka Jana Sebastiana Bacha. Złote figurki aniołów i świętych umieszczone na unikatowym instrumencie poruszają się. Ze zdumieniem i ciarkami na plecach ,jak dzieci, zadzieramy głowy obserwując i słuchając niesamowitego spektaklu. Organy mają obecnie 40 głosów i 4000 piszczałek .Po Bachu i Schumanie ,przyszedł czas na utwór znany wszystkim Polakom „Polonez Pożegnanie Ojczyzny” Poloneza M.K. Ogińskiego słuchałem wiele razy i w różnych wykonaniach Ale na 40 głosowych organach wspomaganych 4 tysiącami piszczałek w barokowej świątyni o doskonałej akustyce jeszcze nigdy. Nie wytrzymałem i podszedłem do przeora podziękować za niesamowite organowe wykonanie utworu, złożyć ofiarę na konserwację organów ale też prosić by ksiądz opowiadając o kompozytorze- Michale Kleofasie Ogińskim nie zapominał dodawać,że był on właścicielem Sokołowa , którego strażnikiem pamięci jest dziś dyrektor Sokołowskiego Ośrodka Kultury. Organizujący w książęcym parku ciekawe imprezy dla Sokołowian.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz