środa, 22 kwietnia 2026

 

Wspomnienia z czasów

PRL - Europa! Europa?

Ostry dzwonek bezpośredniego telefonu od wojewody poderwał cały wydział. Telefon ten w najlepszym razie zwiastował pilną naradę dyrektorów wydziałów ówczesnego Urzędu Wojewódzkiego. Wojewoda siedlecki płk pilot Janusz Kowalski, nawykły do wojskowego trybu życia, organizował odprawy, kiedy tylko miał ku temu powody - a miał je nadal często. Po pewnym czasie nabrałem przekonania, że lubił się z nami spotykać, by poopowiadać o swoich lotach, skomentować wizyty u I sekretarza i ks. biskupa. Ten telefon dotyczył wizyty autentycznego księcia w Mauzoleum Treblince ... Na jutro, panie Wacławie, przygotuje pan były obóz zagłady w Treblince na wysoki połysk, bo około 1100 będzie go zwiedzał książę Bernard Holenderski, mąż Julianny - królowej Holandii.” Zrobi się - rzekłem - wiedząc, że Tadzio Kiryluk, nawykły do nagłych wizyt VIP-ów, jak zawsze zadba o wszystko, by potwierdzić swoją pozycje doskonałego opiekuna 16 hektarów, na których ustawiono 17 tys. granitowych pomników. Całe szczęście, że w ceremonii powitania księcia miał wziąć udział tylko wojewoda. Ominęło mnie pisanie scenariusza, oprawa artystyczna itp., w czym gustowali luminarze z wydziału propagandy. Wojewoda swoje obowiązki reprezentacyjne traktował z naturalną swobodą - ciepło i życzliwie, bez wszechogarniającej elity władzy - sztampy i napuszonej powagi.

W dniu wizyty, na godzinę przed zapowiedzianym przyjazdem dostojnego gościa, sprawdziliśmy stan przygotowań, przygotowaliśmy suweniry z wydawnictw i albumów o martyrologiiydów. Pan Kiryluk sprawdził megafony, nastawił taśmę Treblinki w jezyku niemieckim, który - jak się okazało - był językiem ojczystym dostojnego gościa. Bowiem, ks. Bernard był ksieciem niemieckim, zanim w 1937 r. zaślubił ówczesną następczynię tronu, późniejszą królowę Holandii - Juliannę I. Książę podróżował po Polsce w asyście wysokich oficerów każdego rodzaju wojsk. Naszego pułkownika, który wśród cywilów prezentował sie nadzwyczajnie, świta ta przyćmiła, ale nie stracił fasonu. Powitał gościa serdecznie, tym bardziej, że Książę Bernard w czasie II wojny światowej walczył po stronie aliantów.

Po części oficjalnej goście zaproponowali poczęstunek. W towarzyszącym orszakowi samochodzie-chłodni mieli wszystko: od serwetek i kieliszków po przekąski, napoje i trunki. Stewardzi w białych rękawiczkach roznosili wśród zebranych tace z rzadkimi, w tamtych czasach, przysmakami. Podczas tej już bardziej swobodnej części spotkania, dostojny gość zapragnął pójść tam, gdzie nawet król piechotą chodzi. I tu nastąpiła konsternacja. Toaleta przy wiacie została przez nadgorliwców z Sanepidu tak zachlorowana,że gdyby książę z niej skorzystał - mógłby przerwać podróż, jak wielu wcześniej przywożonych tu w transportach, m.in. z Holandii. Zrobiło się zamieszanie. Ktoś zaproponował pobliskie krzaki, ale spotkało się to z odmową mistrza ceremonii. W pobliskiej leśniczówce była, co prawda, łazienka, ale robiło się w niej wielkie pranie i dla mieszkańców wizyta ważnego gościa byłaby krępująca. Mistrz ceremonii był zrozpaczony, powtarzał cały czas: A nie mówiłem, żeby zabrać ze sobą toaletę na kółkach.” Nie było rady - pranie musi ustąpić przed potrzebami natury. W asyście swoich oficerów ks. Bernard Holenderski ruszył dziarskim krokiem do leśniczówki.

Przeżyliśmy ten incydent wszyscy, a mnie się tak utrwalił, że kiedy jestem w Treblince, zaglądam do jedynej tam toalety i muszę Państwu powiedzieć, że nic się nie zmieniło. A miało być lepiej w każdej dziedzinie.

Wacław Kruszewski



PRL – wdzięczność

Rok 1966. Do Sokołowa przyjeżdża towarzyszka Skoczylasowa z KC PZPR. Niecodzienną wizytę składa sekretarzowi Komitetu Powiatowego - Kazimierzowi Wittowi. Celem wizyty jest odnalezienie ludzi, którzy w czasach okupacji przeprawili ją przez Bug do ZSRR. W komitecie wiedzieli, że klub fotograficzny ośrodka kultury dokumentuje wszystko, co ciekawego zdarzyło się w powiecie: od budowy drogi, otwarcia remizy, po akademię, występy artystyczne i dewizowy odłów zajęcy. Zostałem poproszony o towarzyszenie pani Skoczylasowej i wykonanie serwisu fotograficznego z ewentualnych spotkań ze swoimi wybawcami, których nazwiska zachowała we wdzięcznej pamięci. Trzeba ich tylko odnaleźć, jeśli żyją.

Żyli. W Kosowie pan Wojdyga, a w Rytelach pan Żebrowski. Zajechaliśmy do nich, a z nimi do miejsc, gdzie w nocy dokonywano przepraw przez Bug. Przerzucano tych, którzy byli szczególnie zagrożeni - Żydów, uciekinierów z obozu jeńców wojennych w Suchożebrach, działaczy komunistycznych i tych wszystkich, dla których ZSRR był ocaleniem. Organizacją przerzutów zajmował się pan Wojdyga, do którego w 1940 roku dotarła z Warszawy i pani Skoczylasowa. Grupa wtajemniczonych rolników znających doskonale rzekę a nawet radzieckich pograniczników, wydobywałazatapiane za dnia łodzie i w każdą chmurną

noc przeprawiał dziesiąki uciekinierów. Ryzykowali życie,a często za swoje trudy i poświęcenia, zamiast zapłaty otrzymywali listy dziękczynne oraz zapewnienia gratyfikacji, gdy się wszystko powiedzie. Taki dokument, zapisany na kartce kratkowanego papieru kopiowym ołówkiem, wzięła pani Skoczylasowa do muzeum. Jego autorem był oficer - jeniec z obozu w Suchożebrach, zaś za przewóz, opiekę i żywność miał zapłacić towarzysz Stalin. Jak dziś wiadomo, Stalin wszystkich plennych” potraktował jak zdrajców i zesłał do łagrów.

Tak więc panowie Wojdyga i Żebrowski nie doczekali się podziękowania. Ale pani Skoczylasowa pamiętała, kto jej życie uratował, przyjechała do Kosowa, odnalazła swoich wybawców, by im po latach podziękować, a Wojdydze pomóc w odzyskaniu koncesji na rzeźnię i wyrób wędlin, z czego słynął nie tylko w Kosowie Lackim.

Wspomnienia te piszę z pamięci, a inspiracją do nich były odnalezione zdjęcia. Więcej tych zdjęć, między innymi na łódkach, którymi dokonywano przepraw, pozostało we wspomnianych negatywach w archiwum Sokołowskiego Ośrodka Kultury. Co się z nimi stał

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

  Od pani Urszuli Trochimiuk – uczącej historii mojego wnuczka Kacpra w 6 klasie szkoły podstawowej w „ruskich dołach” gdzie tuż po wojn...