W grudniowym numerze tygodnika Angora ukazał się mój tekst o leśniku z Holenderni panu Jankowskim ,którego druku odmówiły lokalne gazety i portale internetowe .którym posłałem go na zasadzie pro publico bono by zapoznały swoich czytelników z ciekawymi historiami naszych rodaków Tak wygląda misja edukacyjna prawicowych komunikatorów. Cieszy mnie że moje teksty drukują centralne i zagraniczne pisma chociaż piszę o sprawach lokalnych. jak ostatnio Wspomnienia dyrektora domu kultury w Angorze. i o "Paniczu" Heleny Mniszek w Kurierze Galicyjskim na Ukrainie
Od pani Leokadii Tykockiej ,kierującej siedlecką redakcją Trybuny Mazowieckiej dostałem prestiżowe dla mnie zadanie. Miałem wyszukać i
opisać do świątecznego numeru gazety jakiegoś weterana pamiętającego
wigilię Bożego Narodzenia z czasów wojny i okupacji .Ochoczo wziąłem
się za realizację zadania, które mieściło się w moich
zainteresowaniach. Z wielu rozmów z żyjącymi jeszcze Żołnierzami AK i
moim zwierzchnikiem Lucjanem Maraskiem- V-ce przewodniczącym prezydium
powiatowej rady narodowej w Sokołowie uzyskałem adres i namiary na
pana Jankowskiego- leśniczego w Holenderni. gm Sterdyń. Lucjan znał
leśnika oraz jego wojenne i okupacyjne dzieje więc ułatwił mi kontakt
z człowiekiem ,który o swoich przeżyciach nie z każdym chciał
rozmawiać .Przyjął mnie gościnnie, ale już po pierwszym pytaniu
zderzyłem się ze skromną wiedzą o naszej historii .Moją ze szkół i
Jankowskiego z jego z życia . Na pytanie czy pamięta pan wieczerzę
wigilijną z czasów okupacji odpowiedział pytaniem ; pamiętam ,ale o
którą okupację pan pyta ? Urodziłem się w polskiej rodzinie na Litwie
i odwołując się do poematu Adama Mickiewicza „ Litwo Ojczyzno moja
przeżyłem 4 okupacje .Encyklopedycznie wymienił wszystkie z datami ,od
buntu Gen. Żeligowskiego po niemiecką okupację Wilna o wyzwolenie
którego walczył w szeregach AK ,by następnie uciekać do Polski przed
kolejnym okupantem wyłapującym sojuszników operacji „Ostra Brama”
Udało się z kilkoma kolegami -leśnikami uciec z transportu na Sybir i
ruszyli przez puszczę Rudnicką i Białowieską do Polski .Żywiąc się
pędrakami i roślinami wygłodzeni i zmęczeni długą drogą dotarli w
Wigilię Bożego Narodzenia 1944 roku na stację kolejową w Białymstoku.
A tu żołnierze radzieccy wprost z wagonów rozdają ludziom chleb.
Osłabiony głodem i odurzony zapachem czarnego wojskowego chleba
podszedłem i ja do wagonu wyzwolicieli i wyciągnąłem rękę po
upragniony chleb czego do dziś nie mogę sobie darować zakończył
powieść leśniczy Jankowski z poleceniem bym napisał jak mówił. Tak
zrobiłem i zadowolony pognałem do Siedlec oddając tekst i zdjęcia do
redakcji. Zdjęcia zrobiłem przy okazji zaproszony przez leśniczego do
przejażdżki dwukółką po lesie w którym trwały prace. W świątecznym
magazynie Trybuny Mazowieckiej ilustrowały artykuł o zwalczaniu
szkodników leśnych.
--
Z wyrazami szacunku
Wacław Kruszewski
https://waclawkruszewski.blogs pot.com/
mail: waclawkruszewski@gmail.com
tel: 516 134 365
opisać do świątecznego numeru gazety jakiegoś weterana pamiętającego
wigilię Bożego Narodzenia z czasów wojny i okupacji .Ochoczo wziąłem
się za realizację zadania, które mieściło się w moich
zainteresowaniach. Z wielu rozmów z żyjącymi jeszcze Żołnierzami AK i
moim zwierzchnikiem Lucjanem Maraskiem- V-ce przewodniczącym prezydium
powiatowej rady narodowej w Sokołowie uzyskałem adres i namiary na
pana Jankowskiego- leśniczego w Holenderni. gm Sterdyń. Lucjan znał
leśnika oraz jego wojenne i okupacyjne dzieje więc ułatwił mi kontakt
z człowiekiem ,który o swoich przeżyciach nie z każdym chciał
rozmawiać .Przyjął mnie gościnnie, ale już po pierwszym pytaniu
zderzyłem się ze skromną wiedzą o naszej historii .Moją ze szkół i
Jankowskiego z jego z życia . Na pytanie czy pamięta pan wieczerzę
wigilijną z czasów okupacji odpowiedział pytaniem ; pamiętam ,ale o
którą okupację pan pyta ? Urodziłem się w polskiej rodzinie na Litwie
i odwołując się do poematu Adama Mickiewicza „ Litwo Ojczyzno moja
przeżyłem 4 okupacje .Encyklopedycznie wymienił wszystkie z datami ,od
buntu Gen. Żeligowskiego po niemiecką okupację Wilna o wyzwolenie
którego walczył w szeregach AK ,by następnie uciekać do Polski przed
kolejnym okupantem wyłapującym sojuszników operacji „Ostra Brama”
Udało się z kilkoma kolegami -leśnikami uciec z transportu na Sybir i
ruszyli przez puszczę Rudnicką i Białowieską do Polski .Żywiąc się
pędrakami i roślinami wygłodzeni i zmęczeni długą drogą dotarli w
Wigilię Bożego Narodzenia 1944 roku na stację kolejową w Białymstoku.
A tu żołnierze radzieccy wprost z wagonów rozdają ludziom chleb.
Osłabiony głodem i odurzony zapachem czarnego wojskowego chleba
podszedłem i ja do wagonu wyzwolicieli i wyciągnąłem rękę po
upragniony chleb czego do dziś nie mogę sobie darować zakończył
powieść leśniczy Jankowski z poleceniem bym napisał jak mówił. Tak
zrobiłem i zadowolony pognałem do Siedlec oddając tekst i zdjęcia do
redakcji. Zdjęcia zrobiłem przy okazji zaproszony przez leśniczego do
przejażdżki dwukółką po lesie w którym trwały prace. W świątecznym
magazynie Trybuny Mazowieckiej ilustrowały artykuł o zwalczaniu
szkodników leśnych.
--
Z wyrazami szacunku
Wacław Kruszewski
https://waclawkruszewski.blogs
mail: waclawkruszewski@gmail.com
tel: 516 134 365
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz