Z bardzo wielu
imprez jakie miałem przyjemność organizować z pracownikami domu kultury w
latach jak mówią teraz „słusznie minionych” w mojej pamięci pozostało
ledwie kilka. Zastanawiam się jak to się dzieje, że nie pamiętam np. koncertu
Czesława Niemena a dobrze pamiętam występy bułgarskich piosenkarek Krasymiry
Minewy i Margaret Nikołowej Nie wiele
pamiętam ze wspaniałego koncertu orkiestry jazzowej Gustawa Broma z
solistami Heleną Vondraczkową i Karolem Gottem a dobrze pamiętam ,ze chór
filharmoników z Nowo Sybirska wystąpił w Sokołowie w czarnych
garniturach i jasnych brązowych pantoflach hurtem zakupionych w Warszawie. Pamiętam
„Trubadurów” ,bo w czasie ich występu
tuż za ich plecami runęła z pod stropu sceny metalowa sztanga z
maskującą kurtyną. Pamiętam jak Jacek Fedorowicz po słowach że jest gotów stanąć na głowie by rozbawić sokołowską publiczność .zeskoczył ze sceny i
przed p. Jadzią Maraskową stanął na rękach a następnie przedefilował w
ten sposób przed pierwszym rzędem widzów. Pamiętam dyskusję p. Mirka Zalewskiego z Jerzym
Ofierskim .Zalewskiemu , wówczas pracownikowi Rolniczej Spółdzielni Produkcyjnej w Morszkowie,
nie podobała się prześmiewcza krytyka sołtysa
Kierdziołka pod adresem rolników więc wszedł na scenę i obsobaczył popularnego w
Polsce artystę. Dostał burzliwe brawa
widzów i podziękowania od władz powiatowych. I tak przywołując dawne
imprezy odnalazłem klucz otwierający wspomnienia dobre i nie zawsze dobre. Obok
wartości artystycznych w formie i w
treści musiało coś się wydarzyć co zawładnęło pamięcią i nie daje się usunąć.
Zona twierdzi ,ze jak na swoje lata mam
doskonałą pamięć. Tylko żałuje, że to pamięć wsteczna bo nie pamiętam co
miałem zrobić na działce mimo ciągłego przypominania. Może i tu trzeba poczekać
na jakiś incydent który zaburzy proces myślenia i uaktywni leniwe zwoje
mózgowe. Chyba nie jest żle ,bo właśnie sobie przypomniałem ,że mam podlać
kwiatki i to nie po liściach. Odkąd przekwitło w naszym ogrodzie 936 tulipanów ,na
róże ,piwonie i lilie starczy dziesięć konewek wody i znowu będę mógł snuć
wspomnienia ..Piszę ten felietonik w przeddzień święta Bożego C iała i
przypomniała mi się reakcja ks Kazimierza
Gasika, który przed laty podziękował mi osobiście za bogaty program imprez
artystycznych jaki dom kultury przygotował na to święto. To było mistrzostwo
dyplomacji ze strony duchownego. Wiedział przecież doskonale, że partyjne
kierownictwo powiatu co roku z uporem wymusza na instytucjach oświaty , kultury
i sportu przygotowanie atrakcyjnych imprez mających odciągnąć młodzież od coraz
to większych i okazalszych procesji. Skorzystałem z metody księdza Gasika i w
komitecie pochwaliłem się jego uznaniem dla domu kultury, Odtąd nie było już
nacisków na organizowanie imprez w czasie mszy i procesji święta Bożego
Ciała. Chociaż jeszcze parę lat trzeba było poczekać by na koncercie dla
budowniczych kombinatu mięsnego obok siebie zasiedli I sekretarz KP. PZPR w Sokołowie Henryk
Bereza i ksiądz proboszcz Stanisław
Pielasa. Było tak ! W 1974 roku zakończono budowę Zakładów Mięsnych
– sztandarowej inwestycji w sektorze spożywczym Edwarda Gierka. .Lokalizacje tej
inwestycji zawdzięczamy największemu” zaświnieniu” powiatu. Musiało być 100
sztuk świń na 100 hektarów użytków rolnych. .Taki warunek postawili decydenci. I
było ! Hodowano świnki w stodołach, w budowanych naprędce oborach i chlewniach. Nawet w garażach zestawianych wg
pomysłu Inż. Franciszka Łomży z betonowych elementów przystanków
autobusowych. W tej wielkiej robocie nie zabrakło od początku do końca
Powiatowego Ośrodka Kultury.. Od zabicia palików przez geodetów na polach PGR
wytyczających zarysy głównych obiektów, po otwarcie zakładów i uroczysty koncert
dla budowniczych. Robiliśmy zdjęcia Organizowaliśmy
wycieczki i imprezy dla międzynarodowej grupy budowniczych..Udostępniliśmy
mieszkanie dla pani Liljen Frankowski - asystentki dyrektora inwestycji pana Józefa
Kępy..Zapracowaliśmy w ten sposób na doskonałą aparaturę nagłaśniającą i
dyskotekową firmy Dynacord o ówczesnej
wartości 17 500 DM.. Do magazynów
Hardwiga w woj. Zielonogórskim trzeba było wysłać dwie” Nysy” by ten sprzęt
przywieżć do Sokołowa. Póżniej zarabialiśmy na jego wypożyczeniach np. do
Ursusa do Estrady Warszawskiej na różne masowe imprezy w całym województwie
warszawskim .Ale koncert na zakończenie budowy kombinatu mięsnego utrwalił się
w mojej pamięci za sprawą podziału miejsc w pierwszym rzędzie. Fundator
koncertu p.Józef Kępa zażyczył sobie by zasiadł w pierwszym
rzędzie obok I sekretarza komitetu powiatowego PZPR Henryka Berezy i księdza
proboszcza Stanisława Pielasy .Na moją uwagę, że to niemożliwe by Ci dwaj znani
ze swoich przekonań i praktyk przywódcy lokalnej społeczności chcieli usiąść
,na publicznej imprezie obok siebie p. Kępa odpowiedział pytaniem A czy to żle?
Przecież z każdym z
nich moja firma dobrze współpracowała w całym dziele budowy kombinatu. i
każdemu chcę teraz podziękować. .Firma Epstein z Chicago zbudowała księdzu
proboszczowi w jedna noc betonową wieżę
na kościele a pan sekretarz
dostał 1200 nowych miejsc pracy Czy to żle ?- Pewnie że nie żle ,ale u nas nie
ma takiego obyczaju .- odpowiedziałem ! To trzeba go wprowadzić i nie obawiajcie się
tego. Jak pana wyrzucą z pracy dostanie pan u mnie stanowisko , dwa razy większe wynagrodzenie i samochód do dyspozycji. Spełniłem życzenie fundatora i odprowadziłem na wskazane miejsca
liderów partii i kościoła. Zasiedli po obu stronach gospodarza imprezy p. Kępy.
Jak się okazało ,skandalu nie było bo muzyka łagodzi obyczaje.. a jazzowa
podobno budzi z letargu .Ksiądz z sekretarzem zgodnie oklaskiwali występy
znakomitego zespołu „Vistula Riwer Jazz Band „Byłem zadowolony że udało się w 1974 roku w moim mieście
doprowadzić do zbliżenia partii z kościołem, chociaż na krótko. bo koncert
trwał niespełna 2 godziny.
Wacław Kruszewski
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz