czwartek, 4 grudnia 2025

 

    Z bardzo wielu imprez jakie miałem przyjemność organizować z pracownikami domu kultury w latach jak mówią teraz „słusznie minionych” w mojej pamięci  pozostało  ledwie kilka. Zastanawiam się jak to się dzieje, że nie pamiętam np. koncertu Czesława Niemena a dobrze pamiętam występy bułgarskich piosenkarek Krasymiry Minewy i Margaret Nikołowej Nie wiele  pamiętam ze wspaniałego koncertu orkiestry jazzowej Gustawa Broma z solistami Heleną Vondraczkową i Karolem Gottem a dobrze pamiętam ,ze  chór  filharmoników z Nowo Sybirska wystąpił w Sokołowie w czarnych garniturach i jasnych brązowych pantoflach hurtem zakupionych w Warszawie. Pamiętam „Trubadurów” ,bo w czasie ich występu  tuż za ich plecami runęła z pod stropu sceny metalowa sztanga z maskującą kurtyną. Pamiętam jak Jacek Fedorowicz  po słowach że jest  gotów stanąć na głowie by rozbawić  sokołowską publiczność .zeskoczył ze sceny i przed  p. Jadzią Maraskową  stanął na rękach a następnie przedefilował w ten sposób przed pierwszym rzędem widzów. Pamiętam  dyskusję p. Mirka Zalewskiego z Jerzym Ofierskim .Zalewskiemu , wówczas pracownikowi  Rolniczej Spółdzielni Produkcyjnej w Morszkowie, nie podobała się prześmiewcza krytyka sołtysa  Kierdziołka pod adresem rolników więc  wszedł na scenę i obsobaczył popularnego w Polsce artystę. Dostał burzliwe brawa  widzów i podziękowania od władz powiatowych. I tak przywołując dawne imprezy odnalazłem klucz otwierający wspomnienia dobre i nie zawsze dobre. Obok wartości artystycznych  w formie i w treści musiało coś się wydarzyć co zawładnęło pamięcią i nie daje się usunąć. Zona twierdzi ,ze jak na swoje lata mam  doskonałą pamięć. Tylko żałuje, że to pamięć wsteczna bo nie pamiętam co miałem zrobić na działce mimo ciągłego przypominania. Może i tu trzeba poczekać na jakiś incydent który zaburzy proces myślenia i uaktywni leniwe zwoje mózgowe. Chyba nie jest żle ,bo właśnie sobie przypomniałem ,że mam podlać kwiatki i to nie po liściach. Odkąd przekwitło w naszym ogrodzie 936 tulipanów ,na róże ,piwonie i lilie starczy dziesięć konewek wody i znowu będę mógł snuć wspomnienia ..Piszę ten felietonik w przeddzień święta Bożego C iała i przypomniała  mi się reakcja ks Kazimierza Gasika, który przed laty podziękował mi osobiście za bogaty program imprez artystycznych jaki dom kultury przygotował na to święto. To było mistrzostwo dyplomacji ze strony duchownego. Wiedział przecież doskonale, że partyjne kierownictwo powiatu co roku z uporem wymusza na instytucjach oświaty , kultury i sportu przygotowanie atrakcyjnych imprez mających odciągnąć młodzież od coraz to większych i okazalszych procesji. Skorzystałem z metody księdza Gasika i w komitecie pochwaliłem się jego uznaniem dla domu kultury, Odtąd nie było już nacisków na organizowanie imprez w czasie mszy i procesji  święta Bożego  Ciała. Chociaż jeszcze parę lat trzeba było poczekać by na koncercie dla budowniczych kombinatu mięsnego obok siebie zasiedli  I sekretarz KP. PZPR w Sokołowie Henryk Bereza i ksiądz  proboszcz Stanisław Pielasa.  Było tak !  W 1974 roku zakończono budowę Zakładów Mięsnych – sztandarowej inwestycji w sektorze spożywczym Edwarda Gierka. .Lokalizacje tej inwestycji zawdzięczamy największemu” zaświnieniu” powiatu. Musiało być 100 sztuk świń na 100 hektarów użytków rolnych. .Taki warunek postawili decydenci. I było ! Hodowano świnki w stodołach, w budowanych naprędce oborach i chlewniach. Nawet w garażach zestawianych wg pomysłu Inż. Franciszka Łomży  z  betonowych elementów przystanków autobusowych. W tej wielkiej robocie nie zabrakło od początku do końca Powiatowego Ośrodka Kultury.. Od zabicia palików przez geodetów na polach PGR wytyczających zarysy głównych obiektów, po otwarcie zakładów i uroczysty koncert dla  budowniczych. Robiliśmy zdjęcia Organizowaliśmy wycieczki i imprezy dla międzynarodowej grupy budowniczych..Udostępniliśmy mieszkanie dla pani Liljen Frankowski - asystentki dyrektora inwestycji pana Józefa Kępy..Zapracowaliśmy w ten sposób na doskonałą aparaturę nagłaśniającą i dyskotekową firmy Dynacord o  ówczesnej wartości  17 500 DM.. Do magazynów Hardwiga w woj. Zielonogórskim trzeba było wysłać dwie” Nysy” by ten sprzęt przywieżć do Sokołowa. Póżniej zarabialiśmy na jego wypożyczeniach np. do Ursusa do Estrady Warszawskiej na różne masowe imprezy w całym województwie warszawskim .Ale koncert na zakończenie budowy kombinatu mięsnego utrwalił się w mojej pamięci za sprawą podziału miejsc w pierwszym rzędzie. Fundator koncertu p.Józef Kępa zażyczył sobie by zasiadł w pierwszym rzędzie obok I sekretarza komitetu powiatowego PZPR Henryka Berezy i księdza proboszcza Stanisława Pielasy .Na moją uwagę, że to niemożliwe by Ci dwaj znani ze swoich przekonań i praktyk przywódcy lokalnej społeczności chcieli usiąść ,na publicznej imprezie obok siebie p. Kępa odpowiedział pytaniem A czy to żle?   Przecież z każdym z nich moja firma dobrze współpracowała w całym dziele budowy kombinatu. i każdemu chcę teraz podziękować. .Firma Epstein z Chicago zbudowała księdzu proboszczowi  w jedna noc betonową wieżę

na kościele  a pan sekretarz dostał 1200 nowych miejsc pracy Czy to żle ?- Pewnie że nie żle ,ale u nas nie ma takiego obyczaju .- odpowiedziałem !  To trzeba go wprowadzić i nie obawiajcie się tego. Jak pana wyrzucą z pracy dostanie pan u mnie stanowisko , dwa razy większe wynagrodzenie  i samochód do dyspozycji. Spełniłem życzenie fundatora i odprowadziłem na wskazane miejsca liderów partii i kościoła. Zasiedli po obu stronach gospodarza imprezy p. Kępy. Jak się okazało ,skandalu nie było bo muzyka łagodzi obyczaje.. a jazzowa podobno budzi z letargu .Ksiądz z sekretarzem zgodnie oklaskiwali występy znakomitego zespołu „Vistula Riwer Jazz Band „Byłem zadowolony że  udało się w 1974 roku w moim mieście doprowadzić do zbliżenia partii z kościołem, chociaż na krótko. bo koncert trwał niespełna 2 godziny.

Wacław Kruszewski

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

 Tym starym tekstem pragnę zapowiedzieć swoją  autorską, kameralną imprezę wydobywającą ludzi  i ich dzieła z zapomnienia. Już w maju odbędz...