Szanowni słuchacze i studenci Sokołowskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku!
Dziękuję serdecznie, że tak licznie przyszliście do Sokołowskiego Ośrodka Kultury, by
posłuchać co ma do powiedzenia jego pierwszy dyrektor oraz (bez fałszywej skromności)
organizator i twórca domu kultury w Sokołowie. Tematem wykładu miały być ulice Sokołowa
opisane w mojej nowej książce z pięknymi zdjęciami miasta o trudnej urodzie Magdy Stasiuk
pt. „Patroni naszych ulic”. Ale, jak to zwykle ze mną było i bywa: samowolnie, nie pytając o
zgodę organizatorów bawiłem Państwa również opowieściami z czasów mojej aktywności w
kulturze sokołowskiej. Opisałem je w mojej pierwszej książce pt. „Kalejdoskop wspomnień”,
którą zabrałem ze sobą. Na szczęście, na moją prośbę, prowadzący spotkanie pan Artur
Ziontek pilnował, bym nie poszedł „o jeden most za daleko” i zgrabnie podpowiadał mi
wątki, które rozwijałem. Niebawem doczekamy się 60. rocznicy utworzenia Powiatowego
Domu Kultury w Sokołowie. Kilka lat temu na prośbę pani Marii Koc, ówczesnej dyrektorki
SOK-u napisałem historię trwającej przez 14 lat jego budowy i działalności pod rządami
cenzury i nadzoru politycznych komisarzy. Przetrwaliśmy ten okres w nienajgorszej kondycji.
Przetrwamy więc i dzisiejszy kryzys spowodowany polityką, której kultura nie znosi. Na
potwierdzenie tej tezy przypomnę chociażby spotkania żołnierzy AK w kawiarni
Niespodzianka w 1964 roku, wizyty w Sokołowie znanych pisarzy m.in. Cezarego
Chlebowskiego, Bronisława Trońskiego, Wojciecha Żukrowskiego, Witolda Retki,
wzbogacenie repertuaru kina o filmy amerykańskie czy prezentację głośnej wystawy
fotograficznej WENUS, którą z Krakowa sprowadził Heniek Rosochacki. Jeśli moi następcy
będą tym zainteresowani, to chętnie im opowiem, jak udawało mi się utrzymać na stanowisku
dyrektora domu kultury przez 12 lat, bo od roku 1964 do 1976. Warto korzystać z
doświadczenia poprzedników. Taki postulat-dedykację przesyłam nie tylko Marcinowi
Celińskiemu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz